Tereny Valfden > Dział Wypraw

Doprowadzić sprawy do końca - Ansir

<< < (54/105) > >>

Elrond Ñoldor:
- A ciebie pies jebał... - rzęził staruszek przygnieciony cielskiem poczwary. Ta próbowała się do niego dobrać, ale na kamieniu, który ogarną ciało czarodzieja powstawały tylko małe ryski. Bestia zdając sobie sprawę, że w taki sposób nic nie zdziała postanowiła zmienić taktykę. Podniosła wysoko przednie odnóża, by z impetem rozbić je na klatce człowieka. Ale on miał zbyt trzeźwy umysł, by dać się tak łatwo podejść. Wiedział co trzeba zrobić. Wiedział jakie ma asy w rękawie. Energia magiczna wypłynęła z jego duszy. Popłynęła w kierunku bestii i złapała ja za atakujące przednie odnóża. Nagle wszystko zamarło, wynaturzenie zajęczało dziwnie, może ze zdziwienia, a następnie wydało z siebie pisk rozpaczy. Wiekowy elf wyrwał bestii odnóża od korpusu i odrzucił gdzieś tam, hen. Ta pacnęła na niego nie mogąc złapać równowagi...
Odzyskała ją dopiero, gdy odpowiednio ustała na pozostałych czterech odnóżach. Odeszła kilka kroków, złapała starca za nogę i odrzuciła kawałek. Elrond szybko wstał i z kosturem w dłoniach naparł na wynaturzenie. Chciał uderzyć z góry nie trafił, bestia była zbyt szybka. Sama zaatakowała taranem, ale Arcymag zręcznie zablokował jej zapędy martokinezą. Nie czekając ani chwili ponownie zaatakował. Pocisk martokinetyczny wpłynął do głowy poczwary, by z ogromną mocą wybuchnąć, zdobiąc wszystko wokół kawałkami czarnej mazi, chitynowego pancerza i mózgu... Miał nadzieję, że poczwara jest martwa.

4/6

Isentor:
//W ruinach.
Stary Elrond najwyraźniej znów dał nieźle w palnik. Niestety jego wyobrażenie mortokinezy znacząco odbiegało od rzeczywistości. Wynaturzenie mutacji zaatakowało kończyną śmierci próbując się przebić przez kamienny pancerz Elronda ale nie odniosło to skutku. Mag został jedynie odrzucony na metr odległości.

wynaturzenie mutacji 5/6



//Powierzchnia
9/10 wynaturzenie mutacji
448/460 pomiot mutacji
26/30 opętany magin ognia

Wojska Atusel: 580 piechota, 240 konni.
//Mutanty dzieli od was 20 metrów odległości.

Hagmar:
- Isentor do chuja Rashera! Zrób coś kurwa! Darł się unikając co raz to ostrzejszych ataków mutanta.

Isentor:
//W ruinach.
Wynaturzenie mutacji pędziło w stronę Isentora. Ze stoickim spokojem, w skupieni godnym prawdziwego maga rozpoczął wypowiadanie inkantacji.
- Izani qiash xugro agrosh Rasher!
Mutanta dzieliło już tylko kilka kroków od maga, powoli zbierał się do zamachu odnóżem, gdy nagle spod ziemi wyrósł widmowy szkielet wyposażony w długi miecz dwuręczny, którym przesył podbrzusze bestii. Tuż obok pojawiło się 5 pozostałych szkieletów. W dzikim szale okrążały wynaturzenie mutacji siekając pancerz, odnóża i głowę bestii widmowymi ostrzami mieczy oburęcznych. Krew mutanta zalała posadzkę, bestia padła martwa.

wynaturzenie mutacji 4/6



//Powierzchnia
Rozpędzony odział konnych przygotował się do szarży na odziały wroga. Konni uderzą w pierwszej lini natarcia.
9/10 wynaturzenie mutacji
448/460 pomiot mutacji
26/30 opętany magin ognia

Wojska Atusel: 580 piechota, 240 konni.
//Mutanty dzieli od was 5 metrów odległości.

Elrond Ñoldor:
Elrond nie miał szans by zabić bestię... Nie miał żadnych. Chyba że...
Pchnął ją martokinezą na ile mógł, następnie szybko wstał. i odbiegł kawałek. Odwrócił się, a przed jego oczami była bestia gotowa do taranowania. Jego ciało zaczęło robić się namolne, kawałki kamienia zaczęły odpadać, a ubiór znowu nabierał zwykłych barw. Zdjął czar ochronny. Z nim nie mógł wykorzystać swojego potencjału magicznego.
- Isarosh aresh isgrash! - wypowiedział słowa inkantacji i wycelował czarem wprost pod swoje nogi. Wynaturzenie w tym samym czasie zaczęło taranować. Elrond dzięki akrobatyce odskoczył na bok, a jego przeciwnik wyrżnął w powstałe nagle bajoro. Tak samo jak załatwił pierwszego, tak i ten nie miał jakichkolwiek szans. Poczwara udusiła się.

3/6

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej