Tereny Valfden > Dział Wypraw

Doprowadzić sprawy do końca - Ansir

<< < (30/105) > >>

Mohamed Khaled:
Oczywiście Kratos o tym wiedział, a dowiedział się tak - po zadaniu pytania zaczął szukać Aragorna wzrokiem przez co zdał sobie sprawę że nie ma go na górze... Teraz siedział i mruczał jakąś tam melodie.

Gunses:
Gunses jak każdy wampir miał dobrze rozwinięty umysł co dawało mu możliwość rozmyślania o kilku rzeczach jednocześnie. Prowadził grupę w labiryncie uliczek starodawnego miasta, w bezpieczniej odległości od zgromadzonych grup mutantów. Zaczął rozmyślać o swojej kompanii. Aragorn... Osławiony dowódca i żołnierz, honorowy druh i kompan wielu przygód. Jednak od kiedy zaczął studiować ciemną stronę mocy Gunses zaczął obawiać się jego natury. Jeszcze jako Elf nosił w sobie dziwną skazę, która ciągnęła go do złego. Przypominał wtenczas wampirowi legendarnych elfich bojowników o wolność, nie wahających się przed wyrżnięciem wsi czy puszczeniem z dymem całego sioła. Potem stał się czarnym draconem i swój charakter usprawiedliwiaj oddziaływaniem czarnej rudy płynącej w jego żyłach. Nie jednokrotnie temperament i agresja wzięły nad nim górę. To było niebezpieczne. A teraz czarna magia? Czy do reszty zatracił się w dążeniu do potęgi? Czy jego zachłanność wzięła górę? Czy jest on druhem i kompanem, czy wolnym strzelcem patrzącym na zysk, a nie nie cel? To było zagadką, nad którą wampir dumał przez ostatnie miesiące. Kroczyli dalej pośród ciemności.

Devristus Morii:
Może Lithian jest wplątany w tych mutantów pomyślał elf obserwując bacznie swoich przeciwników. Lithian, mój dziadek, elf, potężny czarodziej, despota. I ja z kimś takim jestem spokrewniony. Piękna rodzina.. dumał elf w swojej głowie.

Gunses:
Szli dalej, coraz wolniej i coraz ostrożniej. Gunses czuwał czujny i skoncentrowany. I myślał.
Elrond... Nie znał go zbyt dobrze, praktycznie wcale. Pamiętał go jeszcze sprzed jego śmierci. Zapewne ta nieznajomość jego osoby wpłynęła na poglądy na jego temat. Dla wampira staruszek był wzorem poświęcenia i lojalności. Nie pamiętał aby kiedykolwiek odmówił pomocy czy wsparcia. Zawsze stawiał się kiedy wzywała tego ojczyzna. Można go było opisać tak jak opisywało się w bajach ludowych czarodziejów z zamierzchłych czasów. Starcy o długich brodach, w długich szatach, mający ogromną wiedzę i wyższą mądrość. Gunsesa zastanawiało jedno... Elrond zawsze pozostawał w cieniu, przez wszystkie lata sumiennie wspierał swych kompanów, w tym króla, swą radą i pomocą, angażował się a jednak nie wypłynął nigdy na same szczyty. Wampir zastanawiał się czy to z wrodzonej skromności i elfiej szlachetności czy to kaprys losu. Tymczasem zaczęło się robić coraz goręcej. Wampir był trochę zaniepokojony. Z całej kompanii która ruszyła w ruiny Gunses życzyłby sobie albo samych wampirów, albo samych elfów. A był tam tylko jeden elf... Hmm

Devristus Morii:
Ciekawe co teraz robi. Dawno go nie spotkałem ani nawet wieści o nim nie słyszałem. Tak jakby zapadł się pod ziemię. Hah! Właściwie to jesteśmy pod ziemią. Co za zbieg okoliczności, ale tu na razie też o nim nie słychać. Na razie, bo może Ci mutanci to jego prywatna armia albo armia, którą zrobił na potrzeby Meaneba. rozmyślał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej