Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Nocturn:
Nocturnus postanowił zostać i nieco odpocząć. Był przygotowany na ewentualny atak mutantów. Poza tym powietrze było jego żywiołem, więc wolał mieć swobodny dostęp do nieba, z którego mógł sprawnie miotać piorunami.
Devristus Morii:
Elf poszedł z królem oraz Elrondem i Gunsesem na zwiad. Nie chciał siedzieć bezczynnie, a magia ognia czy śmierci zawsze mogła się przydać.
Mohamed Khaled:
Kratos został z resztą na górze, a jako że mu się nudziło tworzył małe płomyczki w ręku siłą woli, i podrzucał nimi.
Hagmar:
Aragorn w pierwszej chwili chciał zdjąć pancerne buciory ale trwałoby to za długo. Szedł powoli i ostrożnie za resztą.
Mohamed Khaled:
Miejmy nadzieje że to jednak jakiś chory alchemik z przerostem ambicji, a nie sławetny Meaneb. Bo jeśli to on, to lepiej zbierać armię. Po czym zapadł w odmętach własnych myśli. Po jakimś czasie sobie myślał cicho sam do siebie.
Pamiętam swój pierwszy dzień na Valfden - chłopaczek z przerośniętym ego co to by chciał mordować na każdej możliwej okazji. Miałem wtedy duszę ognia wtedy w sobie, bo uważałem że dzięki mocy magicznej uda mi się spalić każdego na swej drodze. Nadal jestem młokosem, ale jak to jakiś tam mag powiedział - "Wielka moc, to wielka odpowiedzialność". To właśnie dzięki temu przysłowiu nauczyłem się szanować daną nam magię. To dzięki temu staram używać mocy magicznej dla dobra, a nie dla zła. Czy dobrze zrozumiałem to przykazanie? Mam nadzieje że tak. Po swych rozmyśleniach pogrążył się w danej sytuacji...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej