Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnia Wieczerza
Mogul:
- Aragorn, musimy coś zrobić, by porozmawiać z ich wodzem. Pokojowe rozmowy dalej są aktualne. Muszę przekonać ich wodza do dołączenia się do Hordy. Jeśli nie będzie chciał gadać, wtedy wyzwę go na pojedynek. Gdy będzie martwy reszta klanu mnie zaakceptuje. Nie będzie miała wyjścia.
Hagmar:
- Jak przedrzemy się przez ich pierwszą falę to pogadamy z wodzem. Mogul, myślisz że orkowie z Tinriletu zechcą Ci pomóc? - mówił gdy wraz z garstką ludzi zajęli pozycje obronne na ulicy prowadzącej do wschodniej bramy.
Uploaded with ImageShack.us
Ratusz jest na środku.
Mogul:
- Jestem wodzem, nie mają wyjścia. Jeśli mnie nie akceptują, to pamiętaj, że wyzwanie na pojedynek ich wodza zadecyduje o wszystkim. Takie mamy zasady, nie ważne skąd ci orkowie są. A jeśli tamci nie idą śladem przodków, to każdego osobiście zajebie.
Hagmar:
- Jesteśmy w innym wymiarze kurwa, jak możesz być... Nie dokończył, od jego hełmu odbił się żelazny bełt. "Waaagh!!!" Usłyszeli, ulicą ruszyła na nich zielona fala ponad stu orków. Mogul i Aragorn mieli do dyspozycji zaledwie 30 kiepsko uzbrojonych ludzi.
100x Ork
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
//Reszta, okopujta sie
Mogul:
- Zobaczysz gnoju. To zdanie powiedzał specjalnie, tworząc ciężką atmosferę. W takiej szybciej zbierał gniew, co było jego celem. Aragorn nie wiedział chyba, że orkowie legendy mieli takie same, nie ważne od wymiaru. Zebrał w sobie złość i wystrzelił w tłum orków piorun, który przeszył jednego zabijając go.
99 orków.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej