Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z wilkami
Mogul:
Runy zaświeciły na jasno - czerwony kolor, nie zdążyłeś się zatrzymać i trafił Cię oślepiający błysk. Chwilę potem czułeś jak Twoje ciało pada bezwiednie na posadzke. Zemdlałeś. Otworzyłeś oczy a przed Tobą w nieograniczonej czarnej pustce stał ork trzymając coś w rodzaju berła. Rzekł, że jesteś niegodny i za bezczeszczenie świątyni czeka Cię kara. Zacząłeś spadać, by po chwili nadziać się na ostry pal. Bol był rozrywający i nie miał końca, jednak po chwili znów spadałeś i z tym samym finałem.I znów, i znów. Po zdającej Ci się wieczność katusze ocknąłeś się. Nie widziałeś prawie nic w mrokach świątyni, najpewniej przez to, że na dworze dawno już noc była. Byłeś zmieszany i bolał Cię lekko brzuch.
Elrond Ñoldor:
- No ja pierdolę. Czy ja szedłem po jakiegoś sierściucha, czy zwiedzać orkowe świątynie, które nie wiadomo skąd się wzięły? - wstał wytrzepał szatę z pyłu i brudu, pozbierał swój ekwipunek i ruszył do głównego holu. Miał już trochę dość tej świątyni. Postanowił sprawdzić jeszcze jedną rzecz. Zadął w róg. I czekał, bo być może wilczek Oczka postanowił schować się właśnie tutaj.
Mogul:
Raczej tutaj się nie ukrywał, ale Twój sen pomógł Ci ostatecznie "wywołać wilka z lasu". Wystarczyło tylko przeczekać niebezpieczeństwo tutaj. Usłyszałeś najgłośniejszy skowyt w swoim życiu i po chwili do świątyni wparował największy wilk jakiego w życiu widziałeś. Nazywanie go wilkiem było nawet błędem. Tak jak jego właściciel miał całą białą sierść i jasnobłękitne oczy. Patrzał się na Ciebie trochę głodnym, trochę ciekawskim wzrokiem przekrzywiając lekko pysk.
Elrond Ñoldor:
- Tu jesteś! - prawie krzyknął z radości. Swój głos jednak dostatecznie osłabił, by nie wywołać w bestii wrogich zamiarów.
Torba przy jego boku była pełna mięsa. Toteż wybrał szybko jeden z największych kawałków i rzucił w kierunku czworonoga. Miał nadzieję, że w ten sposób zaplecie pierwszą nić przyjaźni i sam nie skończy jako pożywienie.
Mogul:
Widać nić przyjaźni powstała, bo pupilek orka przyjaźnie zaczął machać ogonem. Zajął się jedzeniem, minęła naprawdę krótka chwila i było po kawałku. Puszek zbliżył się nieznacznie do Ciebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej