Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z wilkami
Elrond Ñoldor:
Podjechali chyba pod runek, tak przynajmniej wydawało się czarodziejowi. Pożegnali się jak chłop z chłopem. I rozeszli. Starzec poczłapał w miejsce w które wskazał mu chłop i szukał tego, który umożliwiłby mu podróż do miasta krasnali.
Mogul:
Dotarłeś do tego człowieczka. Ruszyliście w stronę miasta krasnoludów, droga dalej była spokojna, lecz towarzysz niegadatliwy - w przeciwieństwie do poprzedniego nie męczył Cię pytaniami, a tylko na początku uraczył krótkim witaj. Nie jechaliście na żadnym wozie, po prostu oboje w tym czasie wynajęliście konie ze stajni i macie jedynie wspólny cel, nic więcej.
Elrond Ñoldor:
Podróż niewątpliwie była trochę dziwna dla Elronda, ale żył już wystarczająco długo, by nie dziwować się na widok kolejnych dziwów. Co dwie głowy to nie jedna, tak samo było z mieczami. We dwójkę zawsze bezpieczniej. Jechali tedy w stronę miasta krasnali bez żadnych przeszkód. Elrond chyłkiem przyglądał się swojemu kompanowi, by wybadać wszystko co mogłoby naprowadzić go na dobre tropy, kim człowieczyna jest. Patrzał na odzienie, ewentualną broń, wiek, sposób postrzegania drogi przed sobą, dziwnych tików, czyli ogólnie wertował go całego na wskroś.
Mogul:
Człowiek miał przy pasie miecz, siedział w siodle jak jakiś arystokrata i ani razu nie uraczył Cię spojrzeniem.
Elrond Ñoldor:
A może to artystokrata?
- Nie przedstawialiśmy się sobie, a biorąc pod uwagę to, że jaki czas spędzimy ze sobą, dobrze by było znać przynajmniej imię kompana - zrobił krótką przerwę. - Jestem Elrond z Elanoi, baron Zarkos. A Pan?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej