Tereny Valfden > Dział Wypraw
Powrót Kruka
Mohamed Khaled:
//No i wyprawa stanęła w miejscu...
Korag:
// ;[ Tak to bywa. Ktoś wie dlaczego Gunsesa nima? Może by się wstrzymało na jakiś czas...
Elrond Ñoldor:
// majówka, idźta chlać, a nie w marant trzepiecie...
Gunses:
//Ludzie... Mamy kilka wolnych dni, serio spędzacie je przed monitorem? <lol>
Nic się nie stało. Płyta została uchylona, tylko 1/4 położenia. W środku było ciemno, czarno niby zalgła tam czarna mgła. Kiedy zaglądaliście czuło się jednak, że tam w zimnym i pustym sarkofagu coś jest.
- Dajcie ciało tego głupca - powiedziała Lidia. Po ciało zabitego nowego członka wyprawy poszedł Cetoe Rethris. Przytargał go na ramieniu i położył na uchylonym wieku. Lidia podeszła, otworzyła księgę na pierwszej stronie.
W między czasie przygotowana jeszcze na terenie Bractwa przez Cor Caloma mikstura podgrzewająca się w żeliwnym kociołku wiszącym nad płomieniami z ogniska na zewnątrz osiągnęła już odpowiednią temperaturę. Jerga zerwał dwie ususzone rośliny zawieszone na wiankach przy pasie (krzyczące ziele i słoneczny aloes), a następnie umieścił je w kotle. Odczekał chwilę, potem jeszcze raz zamieszał by upewnić się, że składniki tworzą odpowiednią konsystencje. Następnie przelał miksturę do złotego pucharu i przyniósł do Lidii, arcylisza, arcymistrza nekromancji, uniosła ona nań swą dłoń i okaleczyła się. Purpurowa krew spłynęła po bladej dłoni do złotego naczynia. Arcylisz zaczął wypowiadać następujące słowa:
Z pieczary zew Rashera dobiega straszliwy.
Gdy śmierć się odwraca, kto umarł - ten żywy.
Nie śmierć to, lecz tylko kłamstwo i ułuda.
Z jej ramion każdego wyrwać ci się uda!
Wymieszała jeszcze wszystko na koniec, umoczyła trzy palce prawej ręki w roztworze i namalowała magiczną runę na czole nieszczęśnika. Pozostałą zawartość pucharu wypiła, odeszła od kamiennego stołu, na którym spoczywało ciało. I wykrzyczała:
- Iaosh elizqiashar xu anashhu gryshiltu Kruk!
Zapadła grobowa cisza...
Człowiek energicznie otworzył oczy, zorientował się, że znów żyje. Spojrzał na Lidie, lecz ten nadal stał nieruchomo wpatrując się w niego posępnie. Po chwili, ze stoickim spokojem otarł krew spływającą mu po kącikach ust.
- Jak się czujesz? - zapytała
Dragosani:
Dragosani z uwagą obserwował rozwój wydarzeń. Gdy odepchnęli pokrywę grobowca, zajrzał do środka. Nic nie dostrzegł, prócz ciemności. Było to raczej niezwykłe, gdyż jego oczy powinny były się przez nią przebić. Wniosek był prosty, ta ciemność nie była zwyczajna. W dodatku wywoływała takie dziwne odczucie...
Wampir odsunął się i obserwował rytuał wskrzeszenia. Widział kiedyś podobny. Nawet był swojego czasu jego "głównym zainteresowanym", co prawda siłowo wyrwanym z Kotła Dusz, ale zawsze. Spojrzał na Kruka w ciele Kaela i czekał na odpowiedź.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej