Tereny Valfden > Dział Wypraw

Powrót Kruka

<< < (5/14) > >>

Mohamed Khaled:
Już cię pokochał pani... zaśmiał się cicho, uważając by nie uroniła się żadna kropla. Był gotowy użyć magii...

Invoker:
Oddał pokłon swej nowej mistrzyni po czym znów zaszlochał porządnie. Z płaczu zaciągnął się do tego stopnia, że przez chwilę w tej pozie nie wydawał z siebie żadnego znaku życia. Znów wydał z siebie znak, że nie wyzionął ducha. Ledwo słyszalnym głosem odrzekł:
- Mme imię to Kael, ale zwą In-in-innnnnn i znowu ryk, nie dokończył zdania. Dostał chwilowych drgawek. Przecież to za dużo, demony tyle złego by nie wytrzymały. Uspokoił się po bardzo dłuższej chwili.
- Invoker mistrzu, dziękuję, dziękuję.

Gunses:
- Pozbieraj się - powiedziała i wsiadła na konia. Ruszyliście dalej. Kierowaliście się po kładkach, a kiedy się skończyły prowadził Cetoe Rethris. Dookoła było bagno, zielonkawy opar unosił się nad wodami. ÂŚmierdziało mułem i zielskiem.
- Invoker! - zawołała Lidia - Weź misę. Nie uroń z niej ani kropki. Inaczej przypłacisz za to życi...
- Spijacze! - zawołał Cetoe. Z koron drzew nad wami ześlizgnęło się 5 sztuk Spijaczy.



Spijacz


5 żywych Spijaczy
0 martwych Spijaczy

Invoker:
- Aaa krzyknął - coo to kurwa jest, bogowie nas opuścili? Złapał mise. Ledwo się trzymał, ze strachu drżały mu kolana.

Dragosani:
Severus obserwował całą scenę z pewnym obrzydzeniem. Doskonale rozumiał, że ktoś może nie być silny, czy odważny. Ale to co reprezentował sobą napotkany człowiek było dość żałosne. Uśmiechął się lekko, gdy usłyszał słowa Kratosa. Zerknął na lisza (lisicę? :/ ). Jakoś wątpił w jej dobre serce, więc zastanawiał się na co właściwie jej miałby się przydać Kael. Miał nie najlepsze przeczucia.
Niewiele trwało nim coś znów przerwało im podróż. Tym razem był to atak potwornych mieszkańców dżungli. Wampir spojrzał w górę, na gałęzie, akurat w chwili gdy wilkołak wypowiedział ostrzeżenie. Jeden ze spijaczy zaskoczył z drzewa, zasyczał i skoczył na wampira, aby mu possać. Oczywiście wampirowi nie było to na rękę. Zrobił zwinny unik, nie dając się trafić kolcem, później umknął także przed ciosem łapy potwora. Wyszarpnął miecz z pochwy. W tym czasie spijacz znów zaatakował. Pchnął kolcem, chcąc wbić się w pierś wampira. Lecz było późne Hemis, do tego pora nocna. Wampir był w szczytowej kondycji. Znów wykonał unik i ciał mieczem. Klinga trafiła w kolec spijacza łamiąc co. Potwór coś tam zaskrzeczał i cofnął się. Severus zaatakował nieubłaganie. Ciał mieczem w łapę potwora, odcinając ją. Potem uderzył w jego ramię zadając mu paskudną ranę. W końcu wbił ostrze miecza w pysk konającego stwora. Zerknął na Kaela i misę. W ferworze walki łatwo by było ją wywalić i wylać wodę. Ale należało się zastanowić, czy powodzenia rytuału nie dałoby się wykorzystać w słusznej sprawie.
4 żywe spijacze
1 martwy spijacz

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej