Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skóry wiwern
Hagmar:
- Niziołek asasyn to tam chuj. Pomyśl co może czarny dracon w szale bojowym czy pod wpływem czarnej skazy. Waż słowa rycerzyku, ostatni z waszego bractwa który chciał supremacji ludzi i szerzenia wiary ogniem i mieczem skończył tragicznie. - powiedział siodłając konia. - W dodatku jesteś wśród większych od siebie, okaż szacunek tym co ocalili kraj. - wsiadł na swojego czarnego bojowego rumaka, poprawił miecz przy pasie, na razie skończył pouczać nadgorliwego zakonnika. - Przypomina Ociana... dostanie w pysk i mu przejdzie.
Mogul:
-Co cię trapi Edziek, jakiś nieswój jesteś. Dobrze gadasz hrabio, są gorsi od asasynów. Tacy ci chociaż kose w żebra wsadzą i nie poczujesz, gorzej z tymi mniej finezyjnymi chopami. Myślał też o sobie, mimo, że w swojej krwi nie miał czarnej skazy, to jednak miał orczo - demoniczną skazę.
Aurius:
-Nie czas i miejsce na ideologiczne sprzeczki panowie. Jedyne co się powinno nas obawiać to wiwerny, a nie my sami. - rzekł Aurius próbując opanować towarzystwo. -Swoje zdanie można wyrazić, ale nie koniecznie narzucać innym. Szacunek wobec siebie to podstawa współistnienia na tym świecie.
Mogul:
-Na szacunek i pogardę trzeba zasłużyć sobie, ot co. Piszącemu coś przypominały te słowa, lecz nie mógł sobie przypomnieć kto je mówił, bo to na pewno nie był krasnolud.
Aurius:
-Ale jeśli kogoś nie znasz nie możesz od razu obdarzyć go ani szacunkiem ani pogardą, orku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej