Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przybyłem, zobaczyłem, wypiłem

<< < (20/26) > >>

Zeleris Flamel:
- No to idź  - powiedział dracon. Gdy zakonnik poszedł sprawdzić okolicę, on podszedł do koni. Krew zwierząt barwiła śnieg szkarłatem, same konie zaś wyglądały na martwe. Flamel wziął więc topór i z nim podszedł do jednego z koni. Kucnął, złapał łapą jego tylną nogę, po czym uderzył mocno w jej nasadę. Chciał odrąbać udzieć konia, co powinno wystarczyć na prowiant. Zawzięcie walił toporem w nogę konia, chcąc ją najzwyczajniej w świecie odciąć. Udało się w końcu, choć była to brudna i krwawa praca. Wziął odcięty udziec i odłożył na bok. Po tym zajął się odwiązywaniem skrzyń z bimbrem, odkładaniem ich na bok i sprawdzaniem zawartości. Na końcu jeszcze, wbrew wcześniejszym słowom, sprawdził ciała nordów. A nuż mogliby mieć przy sobie coś przydatnago.

//Aaaruuuś, napisz czy mają i ile towaru.zostało :)

Hagmar:
//Zelerek: ocalały 2 skrzynki, a Ty znalazłeś 19 grzywien.
//Aurius: Znajdujesz obozik nordów z płonącym jeszcze ogniskiem.

Zeleris Flamel:
Grzywny tak zupełnie przypadkowo znalazły się w sakiewce dracona. Liczył co prawda na coś, co ułatwiłoby przetrwanie w dziczy, ale cóż. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Zeleris, gdy sprawdził ile towaru przetrwało, przełożył butelki, które się nie stłukły do skrzynek i powybierał te, które już do niczego się nie nadawały. W sumie zostały dwie skrzynki towaru. Czyli połowę trafił szlag. Ponad połowę, jeżeli noc będzie zimna i trzeba będzie się rozgrzać. Adept opatulił się szczelniej szatą i mocno przycisnął skrzydła do ciała, coby było nieco cieplej. Skrzynie i udziec konia ułożył w jednym miejscu, aby potem można było to szybko i wygodnie wziąć, gdy już wróci zakonnik.

Aurius:
Kilka chwil potem wrócił Aurius.
-Bierzemy po skrzyni i idziemy. Znalazłem ich obozowisko. Nawet jeszcze ogień nie zgasł. Chyba zamierzali wrócić i jeszcze trochę posiedzieć.

Zeleris Flamel:
- Przynajmniej do czegoś się przydali - stwierdził Zeleris. Schylił się i wziął jedną ze skrzyń. Umieścił ją pod pachą, dzięki czemu mógł ją całkiem wygodnie nieść ten kawałek do obozowiska. W druga rękę wziął udziec konia. Wszak nie wiadomo było, czy w obozie napastników był jakiś prowiant. Zapewne tak, ale zabezpieczyć się wypadało.
- No to prowadź, zakonniku - powiedział, gdy był już gotów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej