Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przybyłem, zobaczyłem, wypiłem
Zeleris Flamel:
- Już nawet nie można spokojnie bimbru dostarczyć... - burknął dracon, tak średnio szczęśliwy z faktu, iż prawdopodobnie znów coś będzie chciało go zabić. Ile można? Zwolnił jazdę, łapę na toporku położył i rozglądał się czujnie, wypatrując zagrożenia. Oraz oznak magicznej mgły.
Aurius:
Zakonnik również trzymał jedną dłoń na rękojeści miecza. Nie lubił być zaskakiwany. Zwłaszcza gdy zaskoczenie było niebezpieczne i chciało cię zabić w imieniu chorych idei.
Hagmar:
Z lasu wyleciały strzał które trafiły wasze konie, spadliście na śnieg a z lasu wybiegło 3 dzikusów.
Zeleris Flamel:
Zeleris padł na śnieg, gdy koń pod nim żarżał i upadł, trafiony strzałami. Było to bardzo niemiłe że strony ludzi, którzy napadli ich. Dlatego też dracon był niego rozgniewany. Zerwał się szybko i niemalże natychmiast pobudzając swoją magię, posłał impuls telekinetyczny w jednego z atakujących. Wojownik był względnie blisko już, więc uderzenie umysłu trafiło go. Napastnik, pchnięty mocą Flamela, przewrócił się. Zeleris tymczasem odskoczył w tył, aby oddalić się od reszty wojowników. Wyciągnął toporek zza pasa i skoczył na wstającego woja. Nosił on zbroję i całkiem możliwym było, iż ona zwyczajnie przejmie uderzenie czaru. Dlatego właśnie dracon zaatakował ręcznie. Był przy wojowniku, zanim ten zdążył wstać. Zamachnął się toporkiem, po czym uderzył. Całował w głowę napastnika. Udało mu się nawet trafić. Ostrze toporku wbiło się w czaszkę woja i ugrzęzło w niej. Zeleris wyrwał się silnym pociągnięciem i natychmiast odskoczył w tył, unikając tym samym ciosu drogiego napastnika. Oddalił się kilka kroków, wypatrując okazji do ataku, oraz starając się uniknąć ataków.
2/3
Hagmar:
//Zeleris: Nie zauważyłeś trzeciego, robiąc unik chwilę potem dostałeś w pysk z puklerza, odrzuciło cię a przeciwnik szykował się do ataku
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej