Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Hagmar:
Aragorn rąbał i siekł, kolejny pirat leżał na deskach z rozoranym brzuchem. Chwilę później łeb innego pirata toczył się po pokładzie, biedak atakował zbyt szybko. Innego nadział na miecz a po rękojeść. Chwilę później walka ucichła. Pokład był śliski od krwi, szczyn flaków i gówna. - Ale nudy...
Mogul:
-Co za gówno kurwa. Liczę teraz na jakiegoś krakena czy jak to zwali.
Zeleris Flamel:
Zeleris wytarł starannie ostrze broni o łachy jednego z martwych już piratów. Po tym powiesił toporek przy pasie. Zaczął się rozglądać po pokładzie pełnym trupów. Walka nie była zła, ale cholernie brakowało mu magii. Podszedł do Aragorna i Mogula.
- Słyszałem, że macki krakenów są całkiem smaczne, jeśli się je dobrze przyrządzi - stwierdził, gdy usłyszał słowa czerwonego orka.
Mogul:
Ork z grymasem spojrzał na Zelerisa, po chwili na morze, znów na dracona. Podniósł lekko brew do góry po czym stwierdził:
-Zgłodniałem, idę coś wszamać. Poszedł do kuchni zjeść coś na szybko.
Elrond Ñoldor:
- A ja się zastanawiam, jak trzeba być tak pojebanym, by po meteorycie ostrzegawczym nie spierdolić gdzie raki zimują. Druga kwestia. Widząc ze garstka popierdolonych skurwieli dosłownie ich masakruje, pomimo przeważającej ilości własnych jednostek, znowu po prostu nie spierdolić. ÂŚwiat jest pełen debili. Szczególnie chyba ten świat... - Elrond teleportował się właśnie na pokład, ze swojego bezpiecznego miejsca z którego ostrzeliwał wrogów. Cały krajobraz i unoszący się fetor jakoś nie zachęcał po walce do jedzenia. No i poza tym wcale nie był głodny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej