Tereny Valfden > Dział Wypraw
Oblężenie Inkirgaad
Gunses:
Gunses patrzył na płonące podgrodzie. Na dziki jazgot kwiku zwierząt i wrzasku ludzi. Uliczki podgrodzia stały w ogniu. Poprzewracany dobytek, spadające płonące strzechy. Dookoła zamieszanie. Dookoła wojsko. Wszędzie szczęk żelaza. Wampir patrzył na to. Gdzieś już to widział. Zamknął oczy by sobie przypomnieć. Gdzieś to już widziałem. Gdzie... Miasto w ogniu. W tej chwili rozpostarł ręce, odrzucił głowę do tyłu i silnym impulsem swojego umysłu nakazał swemu ciału przemianę. Nogi mu się skurczyły, zmalały, ręce skarlały, pomiędzy nimi a tułowiem pojawiły się błony. Głowa przechodziła najpotworniejszą metamorfozę zmieniając jego szlachetne oblicze w zębaty, mały pomarszczony pyszczek z wielkimi uszami. Ciało pokryło się futerkiem. W miejscu wampira siedział nietoperz. Gunses pod postacią latającego małego ssaka wzbił się w górę. Jego celem była twierdza. Wysoko nad płonącym podgrodziem przeleciał nietoperz. Nietoperz, na którego nikt nie zwrócił uwagi.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Hagmar:
Na placu twierdzy stał Hrabia Revender, odziany w płytową zbroję wydawał rozkazy. Ale jednocześnie bał się. ÂŻałował że dołączył do buntu, wykorzystano go. Wiedział to, ale bał się Ich. Bał się że jeśli podda się Oni zabiją go w sposób gorszy niż królewski topór.
Gunses:
Nietoperz przeleciał nad placem, sfrunął niżej, wleciał pomiędzy szczeliny w okiennicach w głównym gmachu. Było to pomieszczenie pomiędzy głównymi salami na dole a wieżą dzwonów powyżej. Gunses był niespełna 20 metrów za plecami hrabiego Revendera. Przybrał postać humanoida. Dyskretnie zerknął na plac. Chciał usłyszeć jakie rozkazy wydaje hrabia. Najbardziej przeszkadzało mu w tyk krakanie kruków. Kruki?
Hagmar:
Revender był sam, rozkazy były w jego siwej głowie. Niebo przeciął grom, zaczęło padać. Przed hrabią w czarnym dymie teleportował się odziany w ciemne szaty mężczyzna.
- Dobrze spełniłeś swoje zadanie Revender. Mój pan jest zadowolony. Chaos jaki rozpętaliście był wielce przydatny. Daj im zająć podgrodzie. A potem się poddaj. I tak byś to zrobił co nie?
- Skkąd...
- Masz wyjątkowo słaby umysł hrabio. Powiedział i znikł z trzaskiem.
Adaś:
Walka zaczęła się na prawdę szybko. Ale to było w sumie normalne. Adamus od samego początku szedł na czele oddziału krasnali. A co, wolał jakoś towarzystwo krasnali. W końcu ponad nim coś widział. Ale mniejsza o to!
Kiedy oddział zbliżył się na odległość 100 metrów od oddziału chłopów, oddział Adamusa rozpoczął na jego znak szarżę. Krasnale mimo swojego wzrostu biegły bardzo szybko. W końcu się oba oddziały zwarły, Roydil w pierwszej linii zwinnym ruchem ugiął się przed ciosem. Po czym ciął chłopa w podbrzusze. Ledwie chłop padł na ziemię a Adamus wyprowadził atak z prawej rozcinając, klatkę piersiową następnego przeciwnika od ramienia aż po pas....
34 996-Chłopów
7 000-Rycerzy
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej