Forum dyskusyjne > O grach, programach i sprzęcie

Ostatnio grałem w...

<< < (10/12) > >>

Nocturn:
S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla

Choć ta gra ma już swoje lata, to nigdy nie przywiązywałem zbytniej uwagi do tego tytułu, sądząc że jest to jedna z wielu nudnych gier typu FPS, polegających na strzelaniu seriami w hordy przeciwników pojawiających się znikąd. Dopiero kilka miesięcy temu zrozumiałem, jak bardzo się myliłem i nie doceniałem potencjału tej gry. Pierwsze godziny rozgrywki były naprawdę trudne i konfrontacja z dowolnym przeciwnikiem często kończyła się szybką śmiercią. Jednak wraz z nabytym doświadczeniem gra stawała się nieco prostsza i przyjemniejsza, czego nawet konieczność dojścia na drugi koniec mapy nie zrażała monotonią i znudzeniem. W grze nie zabrakło również elementów grozy, głównie w podziemnych laboratoriach. ÂŚwiat gry jest dość ponury, ale przy tym naprawdę szczegółowy i dopracowany, więc pod względem wizualnym "S.T.A.L.K.E.R." jest również świetną grą. Ostatnią rzeczą, o której chciałbym, jest naprawdę ciekawa fabuła, która potrafi wciągnąć w rozgrywkę na długie godziny. Niektóre elementy przypominały mi te z pierwszej części "Gothic", jak choćby sam zamknięty obszar, w którym toczy się akcja - Czarnobylska Zona przypominająca Kolonię Karną. W "Gothic" imię głównego bohatera nie jest znane, dlatego nieoficjalnie zostaje nazywany Bezimiennym, w "S.T.A.L.K.E.R." do końcowego etapu gry imię głównego bohatera również nie jest znane, dlatego jest nazywany Naznaczonym. Finałowa lokacja: Czarnobylska Elektrownia Jądrowa - ÂŚwiątynia ÂŚniącego, natomiast żeby dostać się do tej lokacji, trzeba przedrzeć się przez miasto opanowane przez przeciwników: Prypeć - Miasto Orków. Również frakcje przypominają te z "Gothic", głównie zachowanie, stosunek do innych frakcji oraz nadrzędne cele i zasady, którymi się kierują: Powinność - Stary Obóz, Wolność - Nowy Obóz, wojsko - żołnierze króla, Monolit - opętani członkowie Bractwa, naukowcy - magowie, oraz bandyci, którzy w obu grach praktycznie niczym się nie różnią, poza uzbrojeniem. Z czystym sumieniem mogę polecić tę grę wszystkim graczom, którzy jeszcze nie mieli okazji w nią zagrać.

Κεαηυ:
Drakensang: Rzeka czasu z dodatkiem Sekret Philleassona.
Jest to jedna z ciekawych gier rpg, których system oparty jest na rzucie kośćmi. Fabuła jest naprawdę ciekawa, a zadania wyskakujące w krainach wraz z postępem fabuły są naprawdę ciekawe.
Warto wspomnieć usunięciu błędów z pierwszej części. W postaci braku kwestii mówionych i nieustannym trzymaniu broni w dłoni. Dobra gra, a grafika choć stara wciąż trzyma poziom.

TheMo:
Warcraft III. Od dłuższego czasu się zbierałem, żeby w to zagrać, a teraz mam trochę czasu. Cholernie mnie wciągnęła. Uwielbiam strategię, dlatego planowałem przejść ten tytuł. Do tego genialna fabuła, która bardzo motywuje do przechodzenia kolejnych poziomów. Momentami aż miło się patrzy, kiedy twoje wojska rozwalają bazę przeciwnika, by potem posłuchać dialogu między dwoma bohaterami.

Kozłow:
Fallout: New Vegas

Muszę przyznać, że po Falloucie 3, który mnie szczerze mówiąc w pewnym momencie zaczął skrajnie nużyć, NV jest bardzo świeżym podejściem do tematu ze strony Bethesdy, a przynajmniej na polu fabularnym. Bardzo podobało mi się umieszczenie akcji w klimacie pustynnym, bo pasował on jeszcze bardziej do ogólnego postapokaliptycznego klimatu serii. Frakcje skonstruowane z o wiele większą finezją niż w F3. No i na początku zaznaczyłem opcję "Dziwne pustkowia", czy jakoś tak. I tak, było dziwnie. Fallout jest tak w ogóle dość swoisty w kwestiach klimatu, ale w NV położono na to spory nacisk. Klimat, klimat i klimat. No cóż, dobry klimat to podstawa. Dobrej nocy życzę. Aaa - no i to chyba jak na razie ostatni dobry twór z tej serii, gdyż w F4, jak to napisałem po pijanemu na swoim zielonym kocu: "coś poszło nie tak". 

Isentor:

--- Cytat: Kozłow w 26 Lipiec 2016, 16:26:27 ---Fallout: New Vegas

--- Koniec cytatu ---
Mnie się wizyta w Vegas kompletnie nie spodobała. Miała swoje momenty ale o wiele lepiej bawiłem się w F3 i teraz bawię w F4.

Tak, bo w Fallout 4 grałem ostatnio. Długo czekałem, żeby zagrać w czwartą część, ponieważ odstraszyły mnie absurdalne wymagania o 5 rdzeniach i potworach w miejscu kart graficznych. No cóż, wychodzi na to, że mogłem zaufać intuicji wcześniej. Dobry nerd odpali F4 na 2 rdzeniach przy średnich ustawieniach i stabilnych 40-60 FPS. Oj Bethesda wy korporacyjne kłamczuszki.

System dialogów wkurzał mnie z początku ale później przestałem przywiązywać do tego wagę. Postanowiłem dać szansę koncepcji twórców. Założenie był piękne, skupić się na emocji. No ale cóż, my dzieci litania w kwestiach dialogowych gier RPG będziemy tupać nóżką. Ten system nie jest doskonały ale ma potencjał. Są dialogi, w których wystarczy mi prosty wybór pomiędzy tym, czy mam wypowiedzieć się przyjaźnie lub być skurwysynem. Czasem jednak, w ważnych kwestiach, wolałbym wiedzieć co mój bohater za przeproszeniem palnie, i jakie konsekwencje będzie to za sobą pociągać.

Walka, VATS, eksploracja, rozwijanie post apokaliptycznej bazy, zadania, wątki postacie. Tego jak zawsze, więcej i lepiej. W modyfikacjach broni i pancerzy, po prostu się zakochałem. :D Tego tej grze brakowało od zawsze.

Zaś co do hurr durr w kwestii pancerzy wspomaganych. Mam dwa, ten pierwszy i ten z bractwa popakowane do klasy D. Używałem ich może ze 3 razy, z czego raz samemu, bo nikt mnie do tego nie zmusił. Gram snajperem więc jest mi to zupełnie nieprzydatny sprzęt. Zazwyczaj biorę wtedy, jak będę wiedział, że walka ograniczy się do małego otoczenia i dobrze byłoby pobiegać w metalu ze strzelbą o nieskończonym magazynku w ręce. (bonusy wyszły im jak nigdy)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej