Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachodni most straceńców.
Dragosani:
Dragosani wrócił przez most do oddziału, który miał być wsparciem dla chroniących przejścia przez rzekę.
- Nie jesteśmy tutaj sami. W lesie za mostem czai się tak na oko trzydzieści osób. Nie widać herbów, ani innych oznaczeń, ale wątpię aby to był ktoś z naszych. Do tego dalej, jakieś osiemdziesiąt metrów, widać wiele pochodni. Pewnie mają tam obóz - zrelacjonował.
Mohamed Khaled:
Elrondzie... Mam się uspokoić. Dobra. Dobra. Tylko jak przyjdzie tu z 30 żołnierzy to będzie źle. Nasza kompania jest mała, i chociaż pokonaliśmy 12 rycerzy, to przy większej ilości będzie gorzej - mówił. W jego głosie była nutka strachu. Lecz nie! Za dużo osób już zabił by teraz się poddać. Zaprzestał poszukiwania wskazówek, podszedł na skraj, siadł po turecku i koncentrował się! Wolał podczas bitwy, nie zostać zabitym z powodu strachu. Teraz siedział i gromadził siły.
Kilka minut później...
Sparda siedział spokojnie, by nie popaść w paranoje. W tym czasie przyszedł pogromca Kagana, który ogłosił wiadomość o ludziach. O obozie, i o ponad 30 żołnierzach. A może tylko 30. Możliwe że w obozie jest więcej. Tego nie wie nikt. Cry po usłyszeniu wiadomości wstał i odezwał się:
Może by tak, kogoś tam wysłać? ÂŻeby zobaczył kto tam siedzi....
Ja jestem chętny!
Elrond Ñoldor:
- Przynajmniej wiemy na czym stoimy. A co z topografią terenu? Most jest jedynym miejscem do wejścia na ten brzeg? Jak wygląda rzeka i brzegi? Także wygląd mostu byłby dobry - pogładził się po głowie. - Wybacz że tak o wszystko pytam, ale wierzę, że zdążyłeś również i to zbadać. Sam po nocach ledwo widzę...
Usłyszał głos Spardy.
- Wątpię byś przeszedł wzdłuż i wojsk. Na pewno maja pochowane gęsto w krzakach czujki. I pamiętaj, że wąskiego przesmyku może bronić mała ilość wojska. Osobiście przypomina mi się obrona jednego przesmyku w górach. Kilkuset Sportów, a może Sportan, broniło się długo przed wrogiem liczonym w tysiącach...
Mogul:
-Kurwa mać. Zdenerwował się ork. Byli w bardzo nieciekawej sytuacji. Sześciu na minimum trzydziestu. To na prawdę było samobójstwo.
-Jest szansa na zaatakowanie ich z zaskoczenia? Jeśli nie... zamierzam zaatakować ich frontowo. Najpewniej będzie to samobójczy atak, który prawdopodobnie się nie powiedzie. Zmniejszą się chociaż siły wroga. Słuajcie, teraz macie ostatnią szansę na wycofanie. Kto chce to zrobić, niech się nie waha. Zagrożenie jest realne, odniesiecie wiele ran, a może zginiecie lub do nie woli. Wasz wybór. Kto jest ze mną?
//: proszę WSZYSTKICH o wypowiedzenie się
Elrond Ñoldor:
- Mogul, wybacz, ale to bardzo chujowa taktyka. Jak sam przed chwilą powiedziałem w kupie, na moście mamy większe szanse. Wystarczyło by jeszcze trochę pułapek porobić po tej stronie wejścia na most. Wilcze doły, na pierwszych wojaków.
Ale jak już chcesz strugać bohatera, to dobra. Mogę iść z tobą. Ktoś Cię musi pilnować - uśmiechnął się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej