Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachodni most straceńców.
Anette Du'Monteau:
-Panowie...idzie mi o jedną prosto rzecz. Wyobraźcie sobie, że wokół was stoi zgraja wojowników i oszołomów. Leżycie w bagnie w ciężkiej zbroi. Na prawdę sądzilibyście, że ci ludzie pozwolą wam odejść jeśli powiecie im jakąś informację? Plus przypomnijcie sobie wręcz legendarną upartość takich rycerzy.
Dragosani:
- Odejść? Niby dlaczego? - Wampir uśmiechnął się chytrze. Postanowił wyjawić działanie jednego z zaklęć. - Gdyby doszło do przesłuchania mógłbym... zasugerować przesłuchiwanemu, że jestem jego kompanem. Ba, najlepszym przyjacielem! A przyjaciołom się ufa. Szczególnie, gdybym odpowiednio odegrał rolę takowego. Ale teraz już nie ma co się nad tym rozwodzić. Z trupami nie pogadamy. Pozostaje nam ruszyć w drogę, jak tylko staruszek skończy obmacywać zwłoki.
Elrond Ñoldor:
Staruszek obmacywał kolejne truchło. Będzie tak obmacywał dopóki Arusiowy głos z nieba nie powie mu ile uzbierał.
- A ja bym tam go puścił. No i nie na darmo wymyślono powiedzenie, że 'tonący brzytwy się chwyta'.
Hagmar:
//Arusiowy głos z nieba:
Edzio - 15grz. + 2 złote pierścienie.
//Reszta: Zastanawiacie się jak oni przeszli most który był obsadzony, wy idziecie jako posiłki przecie.
Mogul:
-Przyśpieszcie kroku, bo coś mi się nie podoba. Severusie, gdzieś ty Diomedesa widzisz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej