Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachodni most straceńców.
Dragosani:
- Nie marudź, staruszku. Przecież powitałem was tak ogólnie... - Drago smutnął. - Witanie się z każdym po kolei byłoby nieco przydługie. Ale dla ciebie zrobię wyjątek. - Podjechał na koni do dziadka. Klepnął go w ramię. - Witaj, przyjacielu. Jak tam reuma... życie? - przywitał się i zapytał uprzejmie. - A tak na marginesie, Pan i Władca zbadał to co mu przyniosłem?
Elrond Ñoldor:
Elrond przewrócił oczami.
- Jeśli myślimy o tym samym Pani i Władcy, to z przykrością muszę stwierdzić, że on nigdy nic nie bada... I cokolwiek mu tam przyniosłeś, wątpię by było przez niego ruszone... O przypomniało mi się. Jeśli pytasz o zdrowie, to te durne ludzkie ciało ma cholernie gównianą pamięć. Mam mózg dziurawe jak sito! A jak mi tak zostanie?! - popukał się w głowę knykciem.
Dragosani:
- Co za... - zaczął wampir. Zdenerwował się nieco. Narażał się na oskarżenia, szedł do więzienia, z którego musiał uciekać, a osoba która miała zbadać potencjalnie niebezpieczny przedmiot olewała to. No cóż, jedynym usprawiedliwieniem może być nawał obowiązków. Dlatego Drago wolał nie drążyć tematu. - Starość, nie radość, jak to mówią. - Wyszczerzył się dość wrednie. - Wiesz, zawsze możesz dać się zabić i wskrzesić w innym ciele. Albo przyłącz się do Sabatu. - Wujek Dobra Rada wkroczył do akcji.
Elrond Ñoldor:
- Kiedyś to rozmyśle. Znaczy nowe ciało. Kto wie, może będę liszem? Mógłbym być kimkolwiek by mi się chciało. A do bycia wampirem mi nie śpieszno. Może macie kilka zalet, ale list wad mnie przerasta. Hmm... zauważyłem ładny kamyczek. Gunses za życia podobnym się bawił, ale znacznie większym... Możesz dzięki niemu czarować? - raczej stwierdził niż się zapytał. Zszedł z konia i obszukał ciała. Brakowało mu złota, a wiedział, że rycerze muszą być nadziani, zbroja, oręż i wierzchowiec kosztują.
// z 10 ciał ile wyciągnąłem?
Dragosani:
- A tam od razu czarować. - Wampir machnął ręką. - ÂŻadne to kule ognia, bagna czy inne mgły. Ale za to mógłbym podczas szczerej rozmowy wyciągnąć wszelkie informacje z tego tam. - Wskazał na bagno, gdzie utopiły się zwłoki rycerza zastrzelonego przez niziołka. - Więc nie narzekam. Kamyczek daje kilka ciekawych możliwości. - Schwycił delikatnie lewitujący Kryształ i schował go, bo był parszywym egoistą i nie mógł pozwolić, aby inny oglądali jego klejnoty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej