Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachodni most straceńców.
Elrond Ñoldor:
- Ty możesz czuć się swobodnie, w pedofilie się nie bawię - wyszczerzył zęby w kierunku niziołka. - Mogulku, posiadam tytuł Maga. Nie musisz bać się o moje wyszkolenie. I wyjaśnij mi jedno. Idziemy sobie po mieście, bronić jakiejś części mostu. Czemu nie widzę nadchodzącego zgiełku wojennego? Zbierania kubłów z wodą na wypadek pożaru, barykadowania się przed szabrownikami, ruchu wojska, straży miejskiej? Tylko my, kilku ludzi?
Mohamed Khaled:
Bo my Elrondzie... - zamyślił się na chwilę. ...jesteśmy tak zajebiści, że tłum nie potrzebuje robić barykad itd. Po prostu tak jest! Ty mag, ja wojownik-adept, niziołek pedof...znaczy się wojownik, ork rozpierdzielator, i staruszek z rynsztoku. Normalnie jesteśmy jak 10-ciu Mogulów. '
//Pierdole bez sensu :D
Elrond Ñoldor:
- Rozumiem, coś w tym jest...
Anette Du'Monteau:
-Ba, niziołek jest jak niemal cała armia niewielkich wojowników. A tak na serio, jeśli napadnie nas więcej niż 50 luda, to poważnie się martwię o nasz stan zdrowia po takim spotkaniu. Bez urazy dziaduniu, ale rzucać kamieniami to i motłoch potrafi. Nie trzeba do tego magii.
Elrond Ñoldor:
- Tylko że jak ja walnę Ciebie kamieniem w głowę, to nic po niej nie zostanie. Hmm... nic by po tobie nie zostało.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej