Tereny Valfden > Dział Wypraw
Trudne czasy
Elrond Ñoldor:
Elrond przewrócił oczami. Nie wiedział jak on mógł teraz spać. Wolał zachować czujność. Postanowił objąć pierwszy wartę. Nigdy nic nie wiadomo, szczególnie jeśli po lasach hasają sobie poplecznicy Meaneba, na dodatek krwi tak starej, że pamiętają ją... hmm... po chwili zdał sobie sprawę, że nawet drzewa wokół nich są młodsze.
Devristus Morii:
Takie to wszystko pojebane powiedzial elf i polozyl si? spac.
Elrond Ñoldor:
Elrond ocknął się niespodziewanie, ziewną potężnie. Reszta jeszcze spała, chyba. Było krótko przed południem.
- Ej! Pobudka!
Hagmar:
Nie drzyj się. Powiedział siadając na ziemi. Przelece się zaraz na północ, wy wracajcie i idźcie do króla. Powiedzcie mu wszystko.
Gunses:
Wyszedł z lasu, wyłonił się z niego niczym mgła. Przed nim stał ostrokół otaczający zajazd Pod Kozim Kopytem, stanowisko kowala i płatnerza, stajnie. W wieżyczkach przy bramach byli kusznicy. Był ranek, niektóre wozy nocujących kupców już wyjechały. Wszedł za ostrokół. Podpierał się na lasce z osadzonym nań diamentem o kształcie ognistego kura rankiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej