Tereny Valfden > Dział Wypraw
Trudne czasy
Devristus Morii:
Właśnie uratowałem Was od śmierci ze strony Lithiana. Wiecie tego, którego boi się cały Sabat Wampirów. No i dowiedziałem się także paru nowych rzeczy o sobie i Meanebie. Elf wyjechał na wyprawe, a tu takie niespodzianki
Elrond Ñoldor:
- Nom, mi szlachta przypadła. Dobrze się żyło. Nie zaprzeczę. Ale teraz trzeba to odbudować. Ot co. Wspominałeś ze jesteś przywódcą tajnych służb Valfden. Wiesz co zje Isntor zanim jego kucharz to wymyśli et cetera et cetera... Jak teraz wygląda kontynent? Państwa? Meteoryt uderzył. W Marant. Pamiętam że zniszczenia sięgały głęboko w ląd. Uchowały się orkowie na skrawku terenu. Na pewno krasnale z Targonu, w końcu byli najdalej od uderzenia. A Leyanoi? I inne państwa? Wiesz jak tam teraz jest? Nigdzie nie ma map. Mgła utrudnia eksploracje. Tylko z tego teleportu co jakiś czas nowi szczyle przychodzą. Dokąd on prowadził? Przypomnisz?
Tymczasem zamiast odpowiedzi Aragorna, usłyszał wychodzącego z krzaków Devristusa.
- O czym rozmawialiście? Jakie plany ma ojczulek króla?
Hagmar:
Lithan? Tutaj? Obok kurwa mnie? Mamy przejebane. Wracamy do stolicy! Musze powiadomić starego i odwiedzić Sabat. Dev, mów co wiesz. To jest ważniejsze niż szlachta skacząca sobie do gardeł. Edziu, opowiem Ci potem.
Devristus Morii:
Muszę porozmawiać z królem i z Sabatem także wyrusze z Toba Aragronie. Zakończę podawanie informacji na tym, że jestem wnukiem Lithiana. Dzieckiem Starszej Krwi, a wręcz starożytnej. Synem Kagana i Elfem najczystszej krwii. przerwał Elf Lithian jest na usługach Meaneba
Hagmar:
Ja pierdole <facepalm> Mamy przejebane. Ide spać. Powiedział i położył się na derce.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej