Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Elrond Ñoldor:
Elrond machnął ręką, odganiając od siebie natarczywość Diomedesa. Nie miał wszak piersi, a w tym momencie tylko one i oczywiście miód, mogły mu osłodzić ciężką przeprawę w mrozie i zamieci. Miód znalazł, wlał w siebie, klepnął młodziutką dziewkę w jędrny tyłeczek. Słodziutki pisk był ukojeniem dla jego skalanych hałasem karczmy uszów. Mrugnął zalotnie. Szkoda tylko że nie było pozytywnej odpowiedzi.
Wzruszył ramionami i poczłapał do Diomedesa.
- Opowiadaj. Gdzieś był kiedy Cie nie było. Coś robił jak byłeś i kiedy stwierdziłeś, że lepiej jak Cię nie będzie. Kolejność dowolna, możesz zacząć od tyłu na wspak.
Hagmar:
Ja nie ufam nikomu kto zarabia więcej ode mnie Dragomirze, więc się nie martw. Znałem tę suke z widzenia... Zeyfar znikł przed jej pojawieniem się, podobno został ranny i kuruje się w Tinrilecie, to inny wymiar tak a pro po. Sprawdziłem to, nie ma go tam. Więc albo łże zdradzając przy tym Tacticusa albo... Sam nie wiem. Ufam tylko Trójprzymierzu. Ehhh. Krasnolud westchnął. Sojusznicy Aragorna się wykruszyli bo skończyły się jego pieniądze i dobre słówka, będzie wściekły kiedy się dowie że przez rok to o co walczył zostało "sprzedane". Zostałem tylko ja, i resztki Sabatu. Dla mnie zawsze nim będziecie. Dziękuję raz jeszcze przyjacielu. Szerokiej drogi i powodzenia. Gdybyś mnie szukał, potrzebował pieniędzy czy czegokolwiek, szukaj Volfganga Tarraka aep Olfunda w Banku Ekkerund. Powiedz mu że Smok wrócił.
Gunses:
- Bywaj więc - powiedział Dragomir. Hierofant, Arcydruid Ankorvaatu wsiadł na konia i ruszył zachodnim traktem nie oglądając się za siebie ani razu.
Dragosani:
- Jakbyś zgadł, maleńki - odparł na zaczepkę niziołka Severus. Tak właściwie to głodny nie był, nie aż tak, aby wykorzystywać niewinne dziewczęcia. No, przynajmniej nie w tej chwili. Usiadł więc po prostu na ławie, obok towarzyszy. Wykrzywił wargi z nieco złośliwym uśmieszku, gdy zobaczył co wyczynia stary dziad.
- Stary zbereźnik... - podsumował przyjaźnie.
Hagmar:
Yarpen tymczasem wrócił do kompanii bogatszy o ściśle tajne informacje, których utrzymaniu dla siebie nie sprzyjały garnce miodu i kufle piwa. Brodacz usiadł przy wspólnym stole z resztą kompanii. Jedzcie, bo przez trzy dni będzieta na sucharach, suszonej wołowinie i wodzie. Będziem szli przez mało znaną dzicz. Chuj wie co tam jest.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej