Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Anette Du'Monteau:
-Po prostu muszę sobie ponarzekać brodaty wielkoludzie. Co to za dzień bez narzekania i pochlebstw! Zmarnowany, ot co. - tłumaczył w czasie podróży. Oczywiście niziołek był wielce rad z przybycia do nieco cieplejszego miejsca. Znalazł sobie ustronne miejsce w karczmie, odrzucił chustę na bok i zza pazuchy wyciągnął drobną fajkę. Miał nadzieję, że nie zamokła przypadkiem. Teraz w miarę suchym miejscu będzie mógł swobodnie zapalić.
Dragosani:
Dragosani, jak przystało na Praojca i takie tam, nie przejął się śmiercią Gunsesa. Spochmurniał tylko, bo wciąż nie odebrał od niego zamówionej broni, a gdyby to zrobił w najbliższym czasie mogłoby to zostać źle odebrane. Cóż, trudno.
- Nawzajem, młody - odpowiadział druhowi. - Każdy negatywny epitet w stosunku do ciebie byłby obraźliwy dla osób również nim określanych. - Wyszczerzył się przyjaźnie. - No, ale komu w drogę, temu karczma. Napiłbym się jakiejś dziewicy... A tak apropo, widzieliście ostatnio Nudę? -
Hagmar:
Nie. Odparł brodacz mlaskając potwornie. Prrzydałaby się nam teraz..
Anette Du'Monteau:
-Odzywają się męskie potrzeby wykorzystania niewinnych panienek?
Gunses:
Dragomirowi czas było w drogę. Zbierając jednego ze zdobycznych koni odciągnął na bok Krasnoluda.
- Miałeś rację - powiedział - W tym, że tylko Kruki mogły to zrobić, ale i myliłeś się. Kruki przyjęły zlecenia. A konkretnie jedna z nich. Niejaka Victoria Alvareth, kuzynka czy siostrzenica Zeyfara. Pan Cadacus przejrzał ją. Była dhrampirem - rzekł i niespokojnie spojrzał na jednego z członków kompanii - Tylko taki mieszaniec mógł podejść do Cadacusa na tak blisko, żeby zadać ten jedyny cios. I nie ma co się o to spierać. Taki jest fakt. Mam nadzieję, że Zeyfar nie był w to zamieszany. Jego krewna pojawiła się i zniknęła. A miesiąc później wdarła się do Sabatu. Nie mów o tym osobom, którym nie możesz zaufać. Gunses zostawił wymowny testament. Przewidział zamach co do tygodnia. Uznał, że jeśli coś ma się zmienić, to można postawić na szali taka cenę. Zaryzykował, aby uspokoić tych, którzy na niego czyhali i dać szansę nam, abyśmy do nich dotarli. Pan Cadacus również przykazał ochronę pana Aragorna. Domyślał się, że taki wojownik i taktyk zostanie powołany do życia na nowo. Teraz okazało się, że miał rację. Uważaj na siebie Yarpen. Sabatu nie ma odkąd straciliśmy Gunsesa. Na pomoc zza gór nie ma co liczyć. Masz do mnie jakieś pytania?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej