Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Dragosani:
Wampir uśmiechnął się, dumny ze wspólnego wyrobu.
- Tak się robi bimber na Valfden, a nie jak te europjejskie pizdy. - Wskazał na konkurencje, która oczywiście wszystko słyszała. Wziął kolbę od Diomedesa i upił nieduży łyk. Wszak miało starczyć jeszcze dla "Króla" i reszty motłochu. Smaku, którego doświadczył nie dało się opisać słowa. To tak, jakby pić boga w płynnej postaci. Tylko bardziej. Odetchnął głęboko i odstawił kolbę. Usiadł na podłodze, szczerze wzruszony.
Eric:
Diomedes wyciągnął chusteczkę i głośno wydmuchał nos.
- Czuję się, jakbym brał udział w czymś wyjątkowym. Muszę ci za to podziękować, Severusie. To niebywałe, co udało nam się osiągnąć. Bimber, który przyszłe pokolenia będą nazywać tym najdoskonalszym.
Adaś:
Także i reszta pokosztowała tego jakże wybornego trunku. Jego mocy nie dało się sprawdzić żadną miarą, tak więc każdy kosztujący w momencie poczuł jego działania. Kiedy skończyliście wstępną degustacje wróciliście do pierwszej kajuty gdzie czekali już pozostali bimbrownicy wraz z królem. Przywódca tajnego cechu zaczął powoli degustować wszystkie napitki. Kiedy dotarł do waszej dziwnej mieszanki i jej skosztował, wręcz zaniemówił. Gdyby nie siedział za pewne by się przewrócił.
To jest najlepszy bimber jaki kiedykolwiek piłem! Jako przywódca tego jakże wspaniałego cechu mianuje was...
Jeszcze ja chce wystartować! wszyscy się odwróciliście i ujrzeliście zwalistego Rosjanina w walonkach i karakułowej papasze.
Coś ty za jeden? - Zapytał król.
Iwan Miedwied - mruknął przybysz. Usiedli.
Nie zapraszaliśmy nikogo z Rosji - powiedział król.
Wasze cechy nie należą do naszego związku...
Dlatego też zaprosiłem się sam - mruknął nieproszony gość
Dlaczego niby mamy Cię dopuścić do konkursu? - spytał oburzony król
Ja też dokonałem odkrycia. Wynalazku, w porównaniu, z którym wasze doświadczenia wypadają żałośnie. Wymyśliłem nowy, rewelacyjny napój alkoholowy.- powiedział z dumą Rosjanin - Nazywa się denaturat.
Rosjanin wydobył z kieszeni butelkę pełną fioletowej zawartości. Na butelce naklejono krzywo etykietkę z trupią czaszką. Flaszka w momencie obiegła wszystkich dookoła. W końcu dotarła do króla.
- U...- mruknął. - Co za straszliwy smród...Ano zobaczymy jak w smaku...
Przytknął szyjkę do ust i ostrożnie pociągnął niewielki łyk. A potem puścił pawia prosto w ognisko. Paw strzelił natychmiast płomieniem. Król otarł usta.
Nagrodą za takie wynalazki może być tylko wyrzucenie za burtę
Po całym tym zajściu Rusek zaczął się awanturować, ale po chwili dotarło do niego ze jego sprawa jest przegrana. W momencie znikł wam z oczu, kiedy wszystko się uspokoiło zaczęliście degustować wszystkie przyrządzone alkohole..
Dragosani:
Wyimaginowany alkohol jakoś dziwnie wchodził. Niby zaburzał percepcję i ogólną koordynacje ruchów, ale tez jej nie zaburzał. Czyli podczas narkotycznej wizji logika i konsekwencje zdarzeń poszły wspólne na ryby i spiły się tam, zasypiając w krzakach.
- Panie, knur - zagadał Drago do króla. - Skoro nasz bimber był tak femen... fenolm... felom... - Alkohol jednak działał. - Dobry! To jakie przywileje nam teraz przysługują? Ile ziemi mamy? Jakich lenników? - zaczął wymieniać to, co kojarzyło mu się z posadą królewską.
Adaś:
Ca..całą Ammee...Aryk...U.S.A chol..cholera! Odpowiedział mocno wcięty król, nie bł w stanie odpowiedzieć na pytanie o lennikach. Gdyż nagle upadł na podłogę i usnął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej