Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica elfich ruin
Hagmar:
Nikt nigdy nie będzie nosił krasnoluda! Ehh... dobra Hrabio, pojadę z tobą. Podsadź mnie.
Isentor:
- Nie widziałem jej w siedzibie bractwa od dłuższego czasu. Na tej wyprawie potrzebuje wyszkolonych magów i bestie. Demony nie są łatwymi przeciwnikami. Gunsesie masz gdzie się schować przed promieniami słonecznymi?
Przemierzaliście leśne szlaki prowadzące z siedziby mrocznego paktu do wioski Veraph. Na horyzoncie, oświetlone blaskiem śniadego księżyca pojawiały się coraz liczniejsze konkury wiejskich chat.
//Mamy 24.02.13, godzina 2:00.
Gunses:
Gunses wskoczył na siodło, podał rękę krasnalowi i wciągnął go na siodło.
- Nie mam - powiedział Gunses - Liczę na to, że liście zasłonią większość światła - powiedział wampir po czym ruszyli. Po kilku godzinach byli już niedaleko wioski.
- Gdyby można było sprawić, aby noc się nie kończyła - powiedział Gunses rozparty w siodle
Isentor:
Dojechaliśmy do wioski. Przywitali nas myśliwi, których uratowaliśmy podczas poprzedniej wyprawy.
- Poczekamy do świtu. Wchodzenie do dżungli w nocy to czyste samobójstwo. Gunsesie możesz udać się głównym szlakiem jakieś 50 metrów w głąb dżungli tuż przed brzaskiem. Dołączymy do Ciebie zaraz po śniadaniu. Tymczasem Panowie, myśliwi ugoszczą nas i podzielą się strawą. Zapraszają nas do ogniska.
Zbliżyłem się do ogniska, gdzie siedzieli myśliwi. Od jednego z nich otrzymałem miskę z potrawką na bazie jaj ścierwojada oraz sporą pajdę chleba. Zacząłem jeść.
//Mamy 24.02.13, godzina 2:30.
Gunses:
Gunses poszedł do myśliwych. Polubił ich. Mieli wiele wspólnych tematów. Gunses znalazł krew na kaszanki czy czerninę. Cóż... krew to krew, Gunses nalał sobie miseczkę i zaczął z niej pić. Przy okazji wymienił wiele cennych uwag na temat spijaczy i rotishy z kilkoma myśliwymi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej