Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica elfich ruin
Hagmar:
Garir z pomocą wąpierza zsiadł z konia, podszedł do ogniska i zdjąwszy z pleców klingę z szarej rudy usiadł. Myśliwi podzielili się z nim potrawką, chlebem i wódką. Zwłaszcza to ostatnie ucieszyło brodacza tak bardzo że zaczął snuć opowieść o jego ostatniej wyprawie oczywiście mocno ją ubarwił.
Isentor:
Zjadłem posiłek, popiłem winem i zwróciłem się do mych towarzyszy.
- Zdrzemnijcie się. Za 4h pobudka.
Gunses:
Gunses popatrzył na Isentora upewniając się, że nie mówił do niego.
Isentor:
Skinąłem wampirowi na pożegnanie.
Tkoron:
Frideric nie był szczególnie zachwycony postojem, nie po to rusza się na wyprawę, żeby tak wcześnie się zatrzymywać, no ale co poradzić, to było najrozsądniejsze wyjście.
Nie mając nic do roboty siedział z towarzyszami przy ognisku. Jednym uchem słuchał bezsensownej paplaniny, ale nie to go zajmowało. Ciągle mając w pamięci swoją przemianę, zrozumienie swojego żywiołu, starał się dostrzec jego moc wokół, z zainteresowaniem przyglądał się źdźbłom trawy mokrym od rosy. Wyprawa zapowiadał się bardzo dobrze, wkraczają na bagna, a na bagnach jego magia jest szczególnie silna. Na plecach czuł ciarki, miał wrażenie, że to wpływ wody, zgromadzonej w okolicy. Ukradkiem spojrzał na Malavona i zastanawiał się przez chwilę czy on też czuje wszechobecną magią, w końcu elf kroczył tą samą ścieżką. W końcu postanowił się odezwać
Spojrzał w stronę Malavona i powiedział
-Ach, to cudowne miejsce, wszędzie czuć wodę, na tym terenie nie przegramy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej