Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnica elfich ruin

<< < (45/75) > >>

Elrond Ñoldor:
- Nie wiem o co Ci chodzi. Zabawa dopiero się rozpoczyna - odpowiedział. Jak każdy normalny człowiek, był w stanie określić skąd nadleciały ogniste pociski. Odwrócił się niechętnie odciągając wzrok od nagich dziewcząt i zmierzył wzrokiem las. Nie było ciemno, wręcz przeciwnie. Jednak i tak gęstwina dżungli przeszkadzała w dokładnym zlokalizowaniu wroga. Najpierw zajmijmy się obroną. Później przyjdzie czas na kontratak...
- Aneshar izilishash! - energia magiczna kumulowana przy pomocy koncentracji zmaterializowana została w prostych słowach i geście. Czarodziej dosłownie wyciągając dłonią z ziemi, wyłonił z niej kamienny mur. Dokładnie na drodze, skąd przyleciały atakujące ich zaklęcia.
- Malavonie, twoja magia wody bardzo by nam się przydała. Nie chcę skończyć jak jakaś pieczeń...


Czar: Kamienna ściana (Magia Ziemi).

Hagmar:
O kurwa. Mistrzu, ten tutaj dycha jeszcze!

Malavon:
-Uwierz mi, że nawet nie miałbym zamiaru cię próbować. Zasadę im starsze tym lepsze stosuje wyłącznie do wina i niektórych kobiet. - uśmiechnął się elf. -Anoshu izilishash! - wyrecytował adept i z pomocą swojej energii stworzył po drugiej stronie lodową ścianę, która być może uchroni jakiegoś nieszczęśnika. Potem skierował swoje spojrzenie na płonące drzewo. -Anoshu! Lodowy podmuch stworzony przez kolejną dawkę energii wydostał się z dłoni Malavona i ugasił płomienie na drzewie. -Gdyby ich większa część się zajęła byłoby nieciekawie. - De'Vir wytłumaczył się nieco z zachowania.
Lodowa ściana, Mroźna zamieć

Gunses:
- Zbierzmy się w kupę. Kupa jest cieplutka i kupy nikt nie ruszy - żartował, chociaż sytuacja była nieciekawa. Pośród zarośli przed nimi znajdowało się kilku czarodziejów. Nie wiedzieli jakiego kalibru, ale zdradzili się żywiołem - A i razem będzie nam łatwiej się ochronić.

Isentor:
W kamienną ścianę uderzają kolejne kule ognia. Ich ilość wskazuje na to, że w dżungli musi być więcej jak 5 maginów ognia.

Zbliżyłem się do mężczyzny, który jeszcze dychał. Poklepałem go po twarzy, otworzył lekko oczy, próbował coś wyszeptać ale nie był w stanie. Tymczasem ku naszemu zdziwieniu odezwał się ostatni z uwięzionych.
- Nic wam nie powie, suki wyrwały mu język. Kim jesteście? Przysłała was wielka rada?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej