Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica elfich ruin
Elrond Ñoldor:
- Pierdolenie. Chędożenie! - szepnął wampirowi staruszek nad uchem. - Osobiście nie miałbym nic przeciwko, gdyby mnie takie wyobracały... - w jego zaszklonych oczach odbijały się gorące myśli.
Gunses:
- Zero profesjonalizmu - zgrzytnął zębami Gunses - Uważaj, żeby Ci serducho nie stanęło prędzej niż coś innego - przestrzegł dziadunia
Elrond Ñoldor:
Adept zachichotał. Oczywiście bardzo cicho, co by nie zdradzić pozycji podglądaczy. - O moje serducho się nie boje. Na półmetku życia dopiero jestem, długo podziała. Zdrowe jedzenie, świeże powietrze, aktywności fizyczna, wszystko mam zapewnione.
Isentor:
Mężczyzna ledwie ale oddychał.
Elfki zrzuciły z siebie szaty, biegały nagie po dziedzińcu starych ruin wykrzykując słowa w nieznanym dla was języku. Wtedy Gunses usłyszał trzask łamanej gałęzi. Było już jednak za późno, gdy zdaliście sobie sprawę, że figlarny występ miał odciągnąć waszą uwagę i uśpić czujność. Ze strony dżungli nadleciały dwie kule ognia. Jedna uderzyła w drzewo wywołując pożar, druga zniknęła w gęstwinie paproci.
Opętany magin ognia
//Nie widzicie przeciwników, ponieważ ukryli się w gęstwinie. Jest ich przynajmniej 5. Musicie wykorzystać swoje umiejętności do zlokalizowania przeciwników lub obrony przed kolejnymi ognistymi kulami.
Gunses:
- Cholera - krzyknął Gunses widząc jak las staje w płomieniach - Zachciało wam się swawolić, teraz widziecie, że co złego to przez dupę i cycki! - Wampir nie miał co się wysilać. Była godzina 16, do zachodu jeszcze daleko, więc i jego zdolności były mało przydatne. Ale miał on coś, co chroniło go przed atakami magów. Dawno zapomniane, delikatne, acz potężne zaklęcie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej