Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica elfich ruin
Isentor:
Rotish podbiegł do Gunsesa i rozpoczął atak chitynowym odnóżem próbując przyszpilić od góry wampira.
Pomysł Darlenita nie wypalił. Rotishe to być może owady ale nie bezmyślne stworzenia. Bestia wykonała w porę unik, granat magmy dotkliwie oparzył jej głowę, jednak nie zabił. Gdy mag przymierzał się do kolejnego użycia granatu magmy rotish wykonał taran. Granat nie trafił, rotish wbiegł na Darlenita po czym wyrzucił go w powietrze taranując chitynowym pancerzem na głowie.
//Darlenit zostałeś wyrzucony 2 metry w powietrze, odleciałeś 5 metrów w dal. Nic sobie nie złamałeś, jesteś jednak lekko zdezorientowany i posiniaczony w związku z czym na następny post masz jeden finiszer mniej.
Isentor:
Rotish zaatakowany przez Tkorona nie został zabity. Zaklęcie było zbyt słabe by przebić się przez chitynowy pancerz. Wystarczyło jednak by unieruchomić bestie.
//Rotish jest unieruchomiony na następny post z walką.
Rotish: 8/8
Malavon:
-Przeklęte bestie! Anoshu izosh ruash! Przed wypowiedzeniem słów Malavon skierował dłonie w stronę rotisha, któy właśnie powalił Darlenita. Adept skupił moc i utworzył wielką kulę wody wokół bestii. Miał zamiar uwięzić potwora w środku, tak aby nikomu nie wyrządził krzywdy i przy okazji go utopić. De'Vir skupił całą swoją wolę na utrzymaniu zaklęcia.
Elrond Ñoldor:
Elrond w duchu dziękował Gunsesowi za szybką reakcje. Koniec końców zaklęcie nie uchroniło Adepta przed zabawnym czynnikiem zwanym grawitacją. Rotish który zamierzał zaatakować Elronda i po prostu skoczył na niego, właśnie w tym momencie leciał jako worek bezwładnego, oślepionego cielska, tylko po to by poturbować bogu ducha winnego staruszka. A nie był on żadnym Wampirem, żadnym akrobatą. Był magiem. A każdy mag właśnie w tej sytuacji zrobiłby jedną rzecz.
Jako że od momentu gdy wkraczali w dziksze tereny Dżungli, Elrond starał się być na okrągło skoncentrowany, gotów do ataku i użycia swoich magicznych zdolności, teraz bez żadnych przeszkód skumulował energię magiczną wokół siebie i widząc ponad cielskiem lecącego na niego przeciwnika, sporej grubości konar, po prostu się na niego teleportował. Będąc w bezpiecznym miejscu odwrócił się. Teleportacja właśnie w tym momencie była najlepszą rzeczą jaką mógł zrobić. Grupkę jego towarzyszy otoczyła chmara przeciwników, a on sam miał niezłe pole do działania...
Hagmar:
Uwaga nakurwiam granat! Anash! Nad dłonią Garira pojawiła się zabójcza kulka magmy, adept za pomocą telekinezy cisnął nią na 10m w stronę dwóch owadów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej