Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnica elfich ruin

<< < (20/75) > >>

Hagmar:
Widze, fajne dupy. Szkoda że pewnie nie są po naszej stronie.

Isentor:
- Nie wyglądają na opętane Garirze, ale na opętaną nie wyglądała również zabita przez nas w dżungli elfka. Proponuje wycofać się po resztę i wrócić tutaj z większą siłą magii.


//Rotish zostaje obezwładniony na następny post z walką i oślepiony na dwa następny posty z walką.
Z koron drzew zeskoczyły kolejne rotishe. Jeden z nich rozpoczął szarże w stronę Gunsesa z odległości 8 metrów. Inny rotish rozpędził się, by zastosować taran pędząc w stronę Malavona z 12 metrów. Pozostałe bestie doskoczyły do uczestników wyprawy rozpoczynając atak chitynowymi odnóżami.

Rotish: 8/8

Gunses:
Gunses rzucił się w bok, między kamienie unikając w porę atakującego taranem rotisha. Gunses leżąc pomiędzy kamieniami wyjął miecz i czekał na rozwój wydarzeń.

Izabell Ravlet:
Rozkręcamy się? Mauren zwrócił na siebie uwagę jednego z potworów i zgrabnie uniknął szarży, chociaż wcale nie było to dla niego łatwe. Gdy rotish odwrócił się ponownie w jego stronę, on już wiedział co robić.
- Anash - mruknął, pospiesznie tworząc granat magmy w swoich dłoniach i psionicznie posyłając go prosto w rozwartą paszczę przerośniętego owada. Gorący twór zadał mu zapewne ogromny ból, a to dopiero początek.
 - Anash! - rzekł donośniej jeszcze raz, posyłając drugi granat w to samo miejsce i dopiero wtedy umożliwiając wybuch...

Tkoron:
Te stworzenia wyglądały już niebezpieczniej niż napotkane wcześniej, co gorsza było ich całkiem sporo. Frideric wątpił w efekty porównywalne z poprzednimi, ale walczyć trzeba było.
Zaczął od gwałtownego, ale płynnego uniku przed rozpędzonym robalem, nie było to szczególnie trudne, stworzenie miało widoczne problemy z manewrowaniem. Chłopak rozejrzał się dookoła, sytuacja nie wyglądało dobrze.
Upatrzył sobie cel, miał ambitny zamiar trafić więcej niż jedno stworzenie na raz, ale oszacowywanie jak będą się ruszać stworzenia, pamiętając o tym żeby nie trafić przyjaciół nie było proste.
Po chwili przygotowywania się nadarzyła się dobra okazja, po raz kolejny tego dnia młody mag sięgnął do swojej nowej mocy. Poczuł to przyjemne, upajające uczucie przepływającej magii, starał się skupić maksymalnie wiele mocy, miał szczęście, że okolica mu sprzyjała, dookoła było mnóstwo wody. Po zebraniu energii nastąpił najwspanialszy moment, w otumanieniu jakie sprowadzała na niego moc wykrzyczał dobrze już zapamiętane słowo:
-Anoshu!
Z dłoni chłopaka wyleciał strumień zimna, tym razem wyjątkowo potężny. Moc była na tyle duża, że na krańcach błękitnej szaty adepta pojawiły się kryształki lodu. Sożek mrozu rozchodził się i to nie bez efektów...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej