Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (2/36) > >>

Dragosani:
- Istotnie, przytwierdzanie srebrnych elementów do rękawicy jest tak błahe, że można o tym zapomnieć. - Wampirek uśmiechnął się wrednie. - To pseudonim? - zapytał. - Bo raczej brzmi dość... nietypowo jak na niziołka. - dodał. Zerknął kątek oka na elfkę, czy ona przypadkiem nie wie.

Anette Du'Monteau:
-Nie, to moje normalnie imię. Pseudonim brzmi już w ogóle dziwacznie i zapewne niezrozumiale dla większości ludzi tutaj.

Nessa:
Nessa nie widziała niestety, jak Severus na nią znacząco zerknął. Niziołek nie był już dla niej tak ciekawy, Darlenit, który pojawił się po dłuższej nieobecności też, czy nawet sam hrabia Cadacus. Skupiła się na bezczelnym słuchaniu rozmowy prostych ludzi stolik dalej. To zresztą nie było trudne, bo mówili całkiem głośno.
To w końcu można przewidzieć przyszłość czy nie? Długoucha wiedziała, że niektórych rzeczy można się spodziewać. Ceny garnków jakiś zręczny handlarz może się domyślić, ale śmierć drugiej osoby? Tym bardziej, że się na nią nie zapowiadało? To dość przerażająca myśl.

- No to chodź niedowiarku! On jest kawałek stąd, a ja tu marnuję czas z wami. Grzywny mi się skończyły, to się nie dowiem, czy mój syn zbrzuchacił córkę młynarza, ale posłuchać można. - Chwilę po tym dwie kobiety i mężczyzna wstali i skierowali się do wyjścia.

- Idziemy? - zapytała żywo Tinuviel, przerywając rozmowę Blaze'a i Dragosaniego.

Dragosani:
Drago również słuchał rozmowy grupki ludzi, szczególnie, że wymiana zdań pomiędzy nim a niziołkiem jakoś się urwała. Słysząc słowa elfki zerknął na nią i uśmiechnął się lekko.
- Czemu nie. Chętnie posłucham co ma do powiedzenia ten "jasnowidz". - Ostatnie słowo powiedział z lekka kpiną. Jasne było, że nie wierzy w zdolności tajemniczego człowieka. Odsunął krzesło i wstał. Spojrzał szybko na Blaze'a i powstrzymał się przed pytaniem, czy nie pomóc mu wstać w tak wysokiego krzesła. Oparł dłoń na rękojeści miecza. - Tylko przydałoby się pospieszyć, aby nie zginęli nam gdzieś na ulicy... - Kiwnięciem głowy wskazał wychodzące osoby.

Anette Du'Monteau:
-Ciekawe szmatki marmurowy chłopcze. To skóra Talressta, prawda? Niewielu osobników nosi podobne ciuszki. Ale cóż, każdy ma swoje gusta. Blaze ruszył za towarzyszami. Nie miał nic lepszego do roboty, więc postanowił zobaczyć co też tak dziwi wszystkich w "przewidzianej" śmierci.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej