Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo od złotych dłoni zawsze chłodem wionie, a dotyk kobiety jest ciepły...

<< < (2/7) > >>

Mantos:
Kobieta zmierzyła dhampira wzrokiem. Na jej twarzy malowały się mieszane odczucia, od zdziwienia, poprzez zaciekawienia po oburzenie.
- Nie godzi się również by ktoś z pańskiego stanu zaczepiał damę na ulicy. - odwróciła głowę i rzekła - Przykro mi, ale muszę pana poprosić o oddalenie się...

Grison:
Hedriv spodziewał się odpowiedzi tego typu, oraz szeregu innych.
- Chodzi o zwykły ubiór, pani? Zapewne - stwierdził chwytając wzrok matrony. - Zaprawdę, przykro mi na myśl, że w tym świecie to ilość błyskotek na palcach i lśniąca tkanina kształtują człowieka - udał zmartwionego. - A przecież to nie prawda. Gdzie podziało się miejsce dla wartości takich jak piękno wewnętrzne? Wrażliwość? Dobroć? Czyżby umknęły bezpowrotnie? - pytał wręcz aktorsko. - Pochodzę z Isgharu. Tam te wartości mają przednie znaczenie - rzekł, wiedząc że prawda jest zupełnie inna. - Cóż... Jeśli kilka dobrych słów i chęć chwilowego spojrzenia w piękne oczy damy, jest tu zbrodnią, to rzeczywiście jesteśmy w złym i barbarzyńskim kraju, nie szanującym romantyzmu - powiedział nieznacznie odwracając się, tak jakby miał odchodzić, jednak żywił nadzieję, że udało u się zaintrygować kobietę. 

Mantos:
Matrona dała znak ręką by jej towarzysz nie odchodził lecz jednak przykazała mu gestem by się nie odzywał. Zabrała głos dopiero gdy znaleźli się w dzielnicy szlacheckiej.
- Jesteśmy na miejscu, to moja rezydencja.
Rzekła i ruszyła w stronę drzwi gdzie czekał już na nią jedna z jej służek. Niespodziewanie zatrzymała się i odwróciła w stronę Hedriva
- Zaprawdę, noce są zimne w tym barbarzyńskim kraju - dodała po czym zniknęła za drzwiami budynku

Grison:
Dla ciebie będą takie jeszcze długo - pomyślał, po czym ruszył w prawą stronę aby obejść budynek możliwie dookoła. Szukał bogatych zasłon w oknach, które mogłyby wskazać mu sypialnię szlachcianki. Rozglądał się również za potencjalnymi strażnikami rezydencji...

Mantos:
Rezydencja była dwupiętrowym budynkiem w kształcie czworościennej z fasadą posiadającą liczne zdobienia wokół okien włącznie z szerokimi parapetami. Trwał właśnie Astas, wysokie temperatury dawały się we znaki więc większość okien było otwartych. Co jakiś czas na parterze można było zauważyć krzątających się członków służby, a raz nawet samą panią domu, jednak żadne z pomieszczeń nie wyglądało na sypialnię. Na piętrze otwarte było tylko jedno okno z pięciu dookoła budynku. Była godzina czwarta po południu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej