Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo od złotych dłoni zawsze chłodem wionie, a dotyk kobiety jest ciepły...

<< < (6/7) > >>

Mantos:
Matrona nieoczekiwanie wybuchła bardzo głośnym płaczem. Niemal natychmiast w drzwiach pojawiła się służąca, która musiała podsłuchiwać pod drzwiami, jednak szlachcianka szlochając rozkazała jej natychmiast opuścić pokój.
- ÂŻaden, żaaaaden - zawyła przeraźliwie - Ani jeden nie chce wykorzystać, ani jeden nie popieści - mówiła już teraz spokojniej pociągając co jakiś czas nosem - Mówią tylko żem piękna, ale tak naprawdę to oni chcą pieniędzy! Powiedz mi, czy ja jestem dla ciebie odrażająca?...

Grison:
- Skądże! - krzyknął starając się tłumić śmiech i zażenowanie. - Niech nigdy nic takiego nie przyjdzie pani do głowy! Nigdy! I jak to? Chce pani być... wykorzystana? Nie rozumiem. Kobietę należy adorować - oznajmił podchodząc do niej. - Adorować i podziwiać, nie zaś wykorzystywać. Bogowie... Co ci tutejsi mężczyźni z panią zrobili... Jak mogli...  - dodał siadając na łóżku obok tłustej kobiety. - Wiem! Wiem! Musimy gdzieś wyjść. Tak! To doskonały pomysł - rzekł energicznie. - Musi pani odżyć! Zobaczyć świat! Wtopić się w towarzystwo! Pokazać tym wszystkim łachudrom, że ciągle ma pani w sobie tę iskrę i życie! - krzyknął wstając. - Chętnie w tym pomogę!

Mantos:
Szklane oczy matrony zadrżały. Uniosła swą rękę i dotknęła policzka dhampira. Hedriv poczuł jak jego zarost przylepia się do zaschniętego tłuszczu na jej dłoni. Musnęła kciukiem jego nos i rzekła drżącym głosem
- Och, zaprawdę bogowie cię zesłali, boję się, że zaraz się przebudzę, a ciebie nie będzie... - nachyliła się nad nim - Jednak dotykam cię, a ty nie znikasz...
Kobieta wstała z trudem z łoża, na co ono odpowiedziało jękiem ulgi.
- Masz rację, stanowczo zbyt długo pozostawałam w domu
Gdy to mówiła była już przy toaletce która stała pod ścianą szukając czegoś w szufladzie, wyjęła zrolowaną kartkę z złamaną pieczęcią po czym przekazała ją Hedrivowi
- Baron urządza ucztę, jeśli masz jakieś wątpliwości to proszę przepadnij, jeśli jednak nadal mnie pragniesz to proszę okaż to...

Grison:
Bogowie, w końcu - pomyślał.
- Dobrze - rzekł kiwając głową, po czym chwycił świstek papieru. - Wybierzemy się tam razem. Powiedz tylko w co mam się ubrać, droga pani, a będę ci towarzyszył. Nic nie działa bardziej destrukcyjnie na wygląd pary, niż niedopasowany strój. Mam rację? Tymczasem, jestem zmuszony opuścić cię, moja droga - przy ostatnim zdaniu pokłonił się nisko. - Wyjdę tą samą drogą, nie niepokojąc służby.

Mantos:
- O strój się nie martw, po prostu przyjdź po mnie i wtedy sama się tym zajmę. ÂŻegnaj ukochany...



Zadanie ukończone
Otrzymujesz zaproszenie na ucztę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej