Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sługa
Mantos:
Arevis schował się za rogiem budynku przy alei i czekał aż kurier minie budynek by ruszyć aleją w stronę rezydencji.
Grison:
Kurier wyglądał na na prawdę zdenerwowanego. Zapewne nie raz już padł ofiarą podobnego żartu, bądź prowokacji w czasie swojej pracy. Nie zauważył jednak, aby mauren, którego uznał w tamtej chwili za irytującego żartownisia, kręcił się w pobliżu. Mężczyzna dosyć szybko zniknął z oczu Arevisa.
Z rezydencji wyszło trzech osobników wyglądających na służących. Minęli strażników i ruszyli alejką w stronę ulicy. Arevis mógł ich zobaczyć z odległości w jakiej od nich przebywał.
Mantos:
Mauren postanowił poczekać, aż służący znajdą się w zasięgu jego słuchu i ruszyć za nimi.
Grison:
- Nie jestem pewien co do wielkości tych tac - rzekł średni wzrostem mężczyzna.
- Ja też. Zmieści się na nich może pięć lampek. Powinien kupić większe. Będziemy kursować z kuchni na salę balową co minutę.
- Myślałem, że lubisz kuchnię, Tom - wtrącił trzeci, najniższy.
- Zamilcz, Podrick. Twoje żarty mnie żenują.
- Od kiedy znasz takie trudne słowa?
- Od kiedy twoja matka wypluła cię na świat, knypku.
- ÂŚmieszne - odpowiedział niski mężczyzna nazwany Podrickiem. - Jak dobrze, że mam jeszcze wstąpić do sklepu. Nie będę musiał znosić twojego towarzystwa.
- Też się cieszę - odrzekł najwyższy po czym wymienił z Podrickiem dwuznacznie spojrzenia.
Niski poszedł dalej, wgłąb dzielnicy szlacheckiej, a dwóch kierowało się ulicą, skąd przyszedł kilka minut temu mauren.
Mantos:
Hmm, mały nie rokuje zbyt wielkich nadziei na powodzenie, wątpię by okazał się pomocny - pomyślał mauren po czym ruszył za pozostałą dwójką.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej