Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sługa

<< < (3/8) > >>

Grison:
Kurier wyprostował się robiąc poważną minę. Starał się zapamiętać wiadomość. Był gońcem już od wielu lat. Zaczynał jako mały chłopiec i tego typu powinności nie stanowiły dla niego problemu. Kiwnął głową ponownie na znak zrozumienia i ruszył szybkim krokiem w kierunku rezydencji.
Przemykał dosyć szybko pomiędzy licznymi ludźmi na ulicy, nie oglądając się za siebie.

Mantos:
Arevis ruszył za gońcem, zachowując odpowiednią odległość by pozostać niezauważonym.

Grison:
Goniec poruszał się bardzo szybko. Po chwili nie można było stwierdzić, czy jeszcze idzie, czy już biegnie. Lawirował w tłumie, jakby był do tego stworzony. Lata pracy, dobrze wyuczyły go jego osobliwej profesji. Minął grupę szlachcianek, tak, że jednej z nich zafalowały włosy od silnego podmuchu powietrza. Chwilę potem wyprzedził dwóch strażników będących na patrolu. Słońce świeciło w oczy jemu i wszystkim zmierzającym w tym samym kierunku. Goniec, jednak nie zwracał na to uwagi. Nagle drogę przeciął wóz jakiegoś kupca. Przechodnie zatrzymali się aby go przepuścić tworząc ścianę trudną do przejścia. Goniec natomiast zdążył wiec prosto na wóz, wskakując i zeskakując błyskawicznie. Po tej czynności kontynuował podróż z dotychczasową prędkością. Oddalał się od Arevisa z każdą sekundą...     

Mantos:
Mauren przyśpieszył kroku, jego wzrost pozwalał mu śledzić gońca jednak bał się, że zgubi go w którejś z bocznych uliczek. Przepychał się przez tłum jednak powstrzymywał się by nie stworzyć zbyt wielkiego zamieszania i zaalarmować kuriera.

Grison:
Goniec przebiegł jeszcze jakieś pięćdziesiąt metrów w linii prostej, po czym skręcił w aleję prowadzącą na plac gdzie mieściły się trzy rezydencje. Po lewej, po prawej i po środku. Kurier nie patrząc nawet na dwie po bokach ruszył ku środkowej. Zatrzymali go dwaj strażnicy domowi z halabardami. Goniec rozmawiał z nimi przez chwilę, po czym jeden z nich wszedł do budynku, a drugi zaczął machać rękoma w stronę gońca. Z gestów dało się wyczytać, że ten odprawia posłańca. Goniec nie ustępował jednak.
Kilka minut później wrócił pierwszy ze strażników. Nie był zadowolony. Krzyczał coś, a goniec przeraził się i odszedł. Wracał tą samą drogą. Zacisnął pięści i rozglądał się dookoła w poszukiwaniu maurena.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej