Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Gunses:
- Jeśli zaczniemy strzelać do nich na moście - rzekł Gunses stając za krasnalem ze swym mistrzowsko wykonanym łukiem i spoglądając przez niego na mapę - A nasi zaczną z nimi walczyć, to ktoś może dostać strzałą.
Eric:
--- Cytat: Gunses w 09 Wrzesień 2012, 09:56:49 ---Gunses dwa razy dobierał się do szyi Diomedesagdy ten spał, ale uparte ptaszysko za każdym razem podnosiło alarm. Gunses zaprzestał prób. Posilalł się natomiast krwią koni spod pokładu.
--- Koniec cytatu ---
<lol>
Papuga, choć dobrze spełniała swą rolę stróża, została przez Diomedesa źle zrozumiana. Za każdym razem, gdy podnosiła alarm, Nivellen ze złością klął na fakt bycia przebudzonym przez niemiłosierne skrzeki ptaszyska, nie zważając na fakt notorycznej obecności hrabi Gunsesa w okolicach jego prowizorycznego barłogu. Wzrok wampira dziwnym trafem zawsze skierowany był na szyję Diomedesa, ale zaćmiony snem mężczyzna zdawał się nie zwracać na to uwagi. Teraz jednak obudził go gwar spowodowany omawianiem planu działania. Z ociąganiem podniósł się z beczek, z przykrością zauważając, że wszystko cholernie go boli i sen właściwie nijak mu się nie przysłużył.
- Cholera, żadnego wygodnego łóżka, żadnego - zaklął pod nosem i podszedł do stołu, na którym leżała mapa. Przysłuchał się ogólnemu zarysowi planu i pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Jasna sprawa. Brać jeńców czy wszystkich wyrżnąć w pień?
Hagmar:
Wystrzelimy raz, potem bierzemy się konfesjonajlnie. Spodziewamy się ze 30 chłopa w tym berserkerów. Nie brać jeńców. I mała poprawka, karawana jedzie z wschodu. Wszystko jasne? Zaczynamy za godzine. Powiedział generał.
Nessa:
- Jak się potem bierzemy?! - szepnęła skrzywiona elfka, patrząc na niby intelektualistę, który jeszcze nie odpowiedział jej na poprzednie pytanie, ale Aerth czasami bywał w swoim świecie. Powinien znać to słowo. No chyba że to coś krasnoludzkiego. Zignorowała mistrzowsko wykonany łuk hrabiego. Phi! ÂŻeby mu przypadkiem w oczy słonko nie zaświeciło. Phi.
Poprawiła swoją broń, policzyła strzały, którymi, gdy Aerth miał kołczan lub gdzieś na statku by się takowy znalazł, mogłaby się podzielić i ruszyła na pokład, bo Kruk wciąż milczał. Pewnie za trudne dla niego słowo, o!
Dragosani:
- Trzydziestu zbrojnych jako eskorta zwykłego transportu broni? - zdziwił się Severus. Taka liczba wydawała mu się nieco przesadzona. Czy tym handlarzom opłacałoby się prowadzić taki interes, skoro musieliby mieć taką obstawę? Fakt, biznes ten był dochodowy, ale... nieco to nie pasowało do siebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej