Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wysuszeni myśliwi
Isentor:
- Jestem tutaj Gunsesie. Dowiedziałeś się czegoś od myśliwych?
Gunses:
- Czegoś tak. Co do spijaczy, to myśliwy wiedzieli to samo co ja. Pierwszy raz słyszą o takiej ilości kleszczy w jednym miejscu. Poleciłem im ukrycie dzieciaków i kobiet i wzmożoną czujność. Co do Tarraza, to nie mówił wiele o sobie. Wygnali go za to, że jak twierdzą obcował z córeczką wielkiego łowczego ze wsi, a potem ją miał przemienić w wampira. Dziewczyna zmarła jak to określił od biczów ojca. Podobno łajał ją na podwórzu, nie spłonęła więc była to noc albo hemis. A jeśli tak, to po ranach od pejcza nie umarłaby, rany goiły by się w oczach, wszak nasza krew goi rany, a rany od pejcza nie są aż tak niebezpieczne. Na moje oko, to ona nie była wampirem. Ale wieśniacy mogli tak uważać, bo w końcu obcowała z wampirem. Na drugi dzień czy coś koło tego sam wielki łowczy został upolowany, a jego ciało rozwleczone po wsi jak daleko się dało. Tarreza natomiast wypędziła tłuszcza z widłami. Nie widziało im się, żeby wampir tworzył kolejne wampiry i to, podkreślam słowa wieśniaków, z córki wielkiego łowczego. A co u Ciebie?
Isentor:
- Trupy, trupy wszędzie. Nic nowego. Zbadałem na nowo ciała ale nie znalazłem śladów po ugryzieniach. Jestem jednak przekonany, że myśliwi zakołkowali nieświadomie martwych w to samo miejsce, w które wbijały się spijacze. Spotkałem również grabarza. Opowiedział mi mniej więcej tą samą historię. Jak dla mnie sprawa jest jasna. Córka obwieściła wielkiemu łowczemu, że zamierza puścić się z wampirem, dać się przemienić i odejść zostając myśliwym na własną rękę. Tatulek się wkurzył i zatłukł ją na śmierć w przypływie gniewu. Tarraz się zemścił zabijając wielkiego łowczego. Wieśniacy go wygnali. Tylko skąd w tej całej historii wzięły się spijacze?
Gunses:
- Nie zapominajmy o buszujących po lesie opętanych elfkach!
Isentor:
- Dom wariatów. O i jest Patty. Jakie jest wasze zdanie na temat tej tragedii?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej