Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wysuszeni myśliwi
Isentor:
Usłyszeliście krzyk po czym zapadła głucha cisza. Zwolniliście nieco starając się nie hałasować. Za krzaków dobiegły was dziwne odgłosy bulgotania, zupełnie jakby ktoś coś spijał. Ostrożnie wyjrzeliście zza bujnej roślinności. Leżała tam pochodnia upuszczona przez bohaterskiego myśliwego, który pospieszył za wampirem. W lekko rozświetlonym przez płomień pochodni mroku dostrzegliście dziwne stworzenie pijące krew z leżącego na ziemi ciała.
Spijacz
Chwilę po tym wydarzeniu korony drzew zatrzęsły się. Isentor został uderzony w tył głowy konarem. Patty ktoś potraktował z kopniaka. Gunses dostał sierpowym tak silnym, że wylądował na ziemi gryząc piach. Sekundy dzieliły was od zostania pożywieniem trzech spijaczy. Każdy z nich upodobał sobie jedno z was za ofiarę.
4/4 - Spijacz
Patty:
Boleśnie uderzona w plecy poleciałam przed siebie, wpadając w gęsty krzew paproci. Natychmiast podniosłam się, obracając w kierunku agresora półpiruetem. Miecz posłużył mi za przeciwwagę, zdążyłam jedynie dojrzeć kolejny atak potwora. Odruchowo uskoczyłam w bok, przetaczając się po miękkich, dżunglowych roślinkach. Przewrót wyrzucił mnie na dogodną pozycję, stając pewniej na nogach zaatakowałam, srebrny miecz zawył w powietrzu. Stwór był jednak szybszy, zręcznie uskoczył. Nie traciłam czasu, zawirowałam w piruecie, unikając pchnięcia dziwacznego kolca i cięłam po skosie, gładko tnąc skórę potwora. Impet przeniósł mnie dalej, za stwora, przyciągnęłam go telekinezą, nadziewając spijacza na własny miecz jak na rożen. Sztych klingi wyłonił się z piersi stwora, ociekając wrażą posoką. Wyszarpnęłam miecz, bestia padła w agonii na ziemię.
3/4 Spijacz
Isentor:
Jak tylko spostrzegłem co się dzieje odepchnąłem spijacza mortokinezą na odległość 8 metrów.
- Heshar anash!
Stworzyłem w jednej z dłoni kule ognia, którą rzuciłem w spijacza za pomocą mortokinezy. Ten jednak zareagował szybkim unikiem chwytając się pobliskiej gałęzi i wyskakując w powietrze. Widziałem, gdzie mniej więcej wyląduje więc czym prędzej wypowiedziałem słowa inkantacji kałuży lawy.
- Grishil ipash grusha elash!
Bezbronny spijacz wylądował w sam środek kałuży z lawy, której temperatura stopiła go w ciągu kilku sekund.
2/4 Spijacz
Gunses szamotał się w gęstwinie ze spijaczem, wymieniając ciosy na pięści. W tym samym czasie usłyszeliśmy gwizd. Z koron drzew zeskoczyło jeszcze więcej spijaczy. Rozejrzeliśmy się dookoła, było ich ponad 20.
Spijacz 26/28
//W walce uwzględnijcie to, że spijaczy jest aż 26. W związku z tym będą atakować razem. W jednej walce przyjdzie wam stawić czoła kilku spijaczom naraz. Nie musicie opisywać ich wykończenia. Wystarczy byście uwzględnili sam fakt, że pozostałe spijacze nie będą się przyglądać temu jak tylko jeden z nich walczy. Zaatakują grupą.
Aktywna kara: Osłona nocy
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Gunses:
Gunses jeszcze kiedy sunął z twarzą w ziemi zaczął spinać mięśnie, na rękach odbił się niby na sprężynach podczas pompek i wykonał obrót, tak aby zniwelować efekty uderzenia ciałem w ziemie i być gotowym do ataku. Zaparł się nogami, obcasy butów wryły się w ziemię, Gunses chwycił miecz i wyszarpnął z pochwy, miecz w prawej ręce wyciągnął daleko w tył, podparł się na lewej dłoni i niczym dziki zwierz zasyczał. W tym czasie spijacz już był blisko, na tyle, by spróbować rzucić się na wampira i przygwoździć go swym kolcem. Gunses nie miewał bliższych kontaktów z kleszczami do tej pory. Musiał więc sprawdzić teorię w praktyce. Gunses zebrał się z ziemi i zaczął uciekać, ale tylko przez chwilę, zbliżył się on do drzewa i wskakując na pień wybił się z niego chcąc przeskoczyć stwora. Udało się. Gunses spadł na kolana, podrzucił głowę i ruszył od razu. Kleszcz odwrócił się błyskawicznie młócąc powietrze łapami niczym wiatrak. Gunses uchylił się przed kończynami wykonując piruet i ciął koniuszkiem miecza przez nieosłonięte tylne kończyny. Zaraz potem wykonał odskok i kolejny piruet zastawiając odruchowo i wyuczenie plecy klingą miecza. Spijacz podrzucił błyskawicznie do góry dwa kamienie i cisnął nimi w wampira. Gunses uchylił się przed pierwszym, drugi odbił szponem, a demoniczna ręka lekko zabolała. Wampir zdenerwował się. Chcesz walczyć wręcz? Proszę bardzo! pomyślał. Jego szpon w jednej chwili pokrył się tysiącami małych wyładowań, a cały efekt wyglądał, jakby Gunses przyodział jakąś rękawicę uszytą z piorunów. Gunses wykonał krótki rozbieg trzymając dla balansu miecz w prawej i wyskoczył. Spijacz chciał to wykorzystać, złapać Gunsesa w ręce i wbić na swój róg. I udało mu się, chociaż nie do końca. Kiedy Gunses się zbliżał, kleszcz złapał go w pasie i z impetem przyciągnął do siebie. Gunses nie mógł wymarzyć sobie lepszego scenariusza. Kiedy był już blisko uderzył z całej siły demonicznym szponem zaciśniętym w pięść. Uderzenie było tak silne, że czaszka spijacza wręcz eksplodowała. Mózg i wszystko to co się z niej znajdowało rozprysnęło na boki, a na wampira trysnął strumień krwi z żył i obkurczającego się worka na plecach. Gunses i spijacz w uścisku upadli na podłożę. Gunses wyrwał się z ramion spijacz i zobaczył, że dookoła zaroiło się od innych. Szybko przyjął postawę obronną będąc zwróconym plecami do Isentora i Patty.
25/28
Isentor:
- Dajcie z siebie wszystko, walcie czym macie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej