Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wysuszeni myśliwi

<< < (25/42) > >>

Gunses:
- Jeden czar ofensywny - wycharczał Gunses wymierzając w nadbiegającego spijacza swój szpon i rzucając w niego serią trzech piorunów - zero czarów defensywnych! - wyryczał coraz bardziej wściekły. Jego szpon pulsował energią niczym kutas krwią. Wampir rzucił kolejne trzy pioruny w drugiego spijacza. Zbliżały się one niczym zombie, ale dużo sprawniej - Przydałoby się coś do paraliżowania przeciwników, albo ich oślepiania! - krzyknął wkurwiony nie na żarty. Trzeci spijacz podbiegł i spróbował wbić się w ciało wampira. Gunses uderzył szponem z góry, pazury wbiły się w głowę, Gunses szarpnął pozbawiając spijacza części czaszki i asortymentu spijającego.


22/28







Isentor:
//Spijaczom nic nie jest i atakują nadal Gunsesa.

Trzy spijacze doskoczyły do mnie rozpoczynając szarżę. Szybko wypowiedziałem inkantacje zaklęcia kałuży lawy - grishil ipash grusha elash! Ziemia pod stopami bestii w ułamku sekundy zamieniła się w bulgoczącą lawę, która pochłonęła nieszczęśników. W tym samym momencie zostałem zaatakowany od tylu przez jednego ze spijaczy. Zaczął okładać mnie pięściami. Zaraz pojawił się kolejny, który próbował dźgnąć mnie kolcem. Na szczęście udało mi się w porę wykonać unik, by po chwili znów wpaść pod grad ciosów. Zasłoniłem się prawą ręką tworząc w miarę stabilną gardę, sięgnąłem po sztylet u pasa i szybkim ruchem klingi rozerwałem gardło spijacza który zalał się krwią padając na ziemie i ginąć w agonii. W szale walki nie spostrzegłem jak przed chwilą pozostawiony sam sobie spijacz wbija mi w ramię kolec. Odruchowo odepchnąłem go mortokinezą na odległość 10 metrów. Krew siknęła mi z ramienia, poczułem się słabiej. Schowałem sztylet do pasa i przystawiłem dłoń do rany. Wyglądało to naprawdę źle. Nie było jednak czasu na opatrywanie ran. W moją stronę zmierzały kolejne bestie...


Spijacz 21/28

Patty:
Jeden ze spijaczy zaatakował mnie gwałtownie, wystawiając do przodu swój kolec. Odepchnęłam go telekinezą, zaraz jednak zaatakował następny, uderzenie jednak wytłumiła kolczuga. Chlasnęłam na odlew w miejsce, gdzie normalny człowiek ma tętnice, stwór osunął się, robiąc miejsce następnemu. Uniknęłam ciosu w iście tanecznym uniku i zaatakowałam wściekle. Nagle moje ramię przeszył ból, jeden ze spijaczy zawadził kolcem o rękę, po skórze popłynął strumyczek krwi. Odepchnęłam go głowicą i wsunęłam ostrze pod pachę, jednocześnie wysuwając dłonie przed siebie - Heshar! - podmuch ognia pochłonął dwa stojące najbliżej mnie spijacze.

18/28

Gunses:
Gunses wyciągnął miecz. Dwuręczne ostrze z czarnej rudy zapewniało jako taki dystans, natomiast siła i zręczność zmutowanego wampira dawała nie lada możliwości co do szybkości i siły ataków. Spijacze otaczały grupę szczelnym kołem, Gunses zaatakował ciosem wznoszącym od dołu do góry po skosie, jednak ostrze przecięło tylko skórę jednego jedynego, który nie odskoczył w porę. Kleszcze widząc wzniesiony do góry miecz i odsłonięty korpus wampira uderzyły do przodu, Gunses z miną kata pociągnął mieć po poprzednim torze. Ostrze niczym katowski topór spadło na dwa najbliższe spijacze wgryzając się w ciało, tnąc mięśnie, ścięgna, żyły i tętnice. Ostrze spadło na ich karki i korpusy, czarna ruda cięła ich ciała niczym nóż tnie papier. Bulgocząc w konwulsjach dwa z kleszczy padły na ziemię. Po ich truchłach kroczyły następne. Gunses wykręcił się w lewym piruecie, zebrał się do skoku i ciągnąc za sobą miecz wykonał wyskok, miecz poszybował w górę, a Gunses niczym drwal rąbiący klocki drewna spadł na kolejnego ze spijaczy rąbiąc mieczem przez łeb i korpus tuż przy szyi, tnąc przy tym łopatkę, obojczyk, część worka na krew oraz płuc. Impet sprowadził Gunsesa do ziemi, wampir spadł na klęczki, chwilę po tym przycisnął go do ziemi inny spijacz. Jego kolec tłukł na oślep gryząc ziemię, Gunses starał się wyszarpnąć. Chwycił się spijacz szponem za worek z krwią i zbił tam swój szpon, a następnie poczęstował kleszcza niemałym wyładowaniem elektrycznym, które przysmażyło kleszcz paląc w nim tkanki i powodując śmierć.
- Magu... - zaryczał Gunses - wyrzuć mnie stąd! Za nich!


14/28

Isentor:
Usłyszałem prośbę Gunsesa, ten chyba jednak nie miał zielonego pojęcia o mocy mortokinezy. ÂŻyczenie jest jednak życzeniem. Odepchnąłem Gunsesa za pomocą mortokinezy na odległość 10 metrów. Niewiele mu to dało, ponieważ spijacze obejmowały pobliski teren w zasięgu 30 metrów. Gunses wywinął tylko bolesnego orła o ziemię. Ponownie usłyszeliśmy gwizd i ilość spijaczy zwiększyła się.
- Nie wychodźcie przed szereg. Potraktuje ich ciężką bronią!


Spijacz 29/43

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej