Tereny Valfden > Dział Wypraw
Upadek liścia
Elrond Ñoldor:
// Dev. Ja rozumiem że nie masz czasu. Wakacje, praca te sprawy. Sam mam podobnie. Ale to się robi trochę frustrujące, że tak powiem. :/
ps. Masz pełną skrzynkę...
Devristus Morii:
// Przepraszam Cię miśq najlepiej jak potrafię, ale nie chodzi tu o brak czasu czy ochoty. Mam problemy z modemem do mobilnego internetu - nie łapie zasięgu albo się zacina jak może.
Wszedłeś do domu i nagle poczułeś ostry ból w głowie. Zobaczyłeś ciemność i straciłeś przytomność. Obudziłeś się nazajutrz z zakrwawionymi rękoma i plamami tejże krwi na ubraniu. Wyglądałeś jakbyś urządził jakąś masakrę albo bawił się torturami. Pomyślałeś, że utrata przytomności to na pewno nie byłą sprawka wilków.
Elrond Ñoldor:
Chciał sobie rozmasować guza.Doszedł jednak do wniosku że z połączenie tego z zakrwawionymi dłońmi nie będzie najlepszym pomysłem. Nie wiedział ile czasu był nieprzytomny, ani co mógł zrobić. Klął w duchu. Starzec rozejrzał się wokół siebie w poszukiwaniu czegoś, czym mógłby wytrzeć ręce. A gdy w końcu doprowadził się do jakiegoś porządku, rozglądną się wokół, by sprawdzić swoją sytuacji, a także czy nic mu nie zginęło.
// sam mam modem, wiem o co chodzi...
Devristus Morii:
//Oddałem go na gwarancję i odebrałem go wczoraj. Podziałał dokładnie 5 minut i padł...
Wytarłeś ręce, ale plamy krwi na Twym ubraniu zostały. Pozostało Ci tylko teraz dotarcie do wioski Darm.
Elrond Ñoldor:
A co z moim koniem? I co z tamtym człowiekiem? Może to on mnie zaatakował... przemknęło mu przez umysł. Opuszczając mieszkanie postanowił je jeszcze dokładnie przeszukać. Być może gdzieś w stercie śmieci wala się kilka złotych monet czy jakiś zapomniany sztylet?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej