Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pętla na gardle
Anette Du'Monteau:
Dzieciak posłusznie poleciał do wskazanego jegomościa. Facet wydawał się zadowolony z wiadomości jaką mu przyniósł młody posłaniec.
Dragosani:
Severus wszystko uważnie obserwował, zupełnie jak podstarzały facet, który przygląda się dzieciom bawiącym się na placu zabaw. Tyle, ze nie ślinił się. I jego spodnie nie stawały się zbyt ciasne. No i nie miał zamiaru porywać nikogo i zamykać go w ciemnym lochu. A może i miał... W sumie co za różnica. Gdy dzieciak załatwił sprawę i wrócił do Ravnbloda, kruczy adept dał mu kolejne pięć grzywien.
- ÂŚwietnie. Właśnie uratowałeś świat - powiedział do chłopaka, po czym odszedł w kierunku wspomniane zaułku przy dębie. Teraz pozostał tylko problem, jak dostarczyć cel na dwór klienta. Ale... coś się wymyśli. Tak więc Severus szedł za swoim celem, niejako odprowadzając go do zaułku przy bramie.
69 g - 5 g = 64 g
Anette Du'Monteau:
Facet zbliżał się do zaułka, a w między czasie ciągle poprawiał swój strój i sprawdzał świeżość oddechu. Wiadomym było, że ten tryb życia praktykował już od dłuższego czasu. Oczywiście jak na razie szło mu wyśmienicie. Ale jak sprawdzi się w spotkaniu z panną Sevrussą i jej nieogolonym obliczem?
Dragosani:
Panna Severussa podrapała się po kilkudniowym zaroście. Albo raczej podrapała dłoń zarostem. Cel zbliżał się do zaułka, zdradzając cechy mężczyzny idącego na schadzkę. Przez to właśnie, Sev uznał, iż dobrze trafił. Facet pasował do opisu, zaś jego zachowanie było odpowiednie. Kruczy adept spojrzał w niebo, gdy podążając za celem, zbliżał się do zaułka.
//Jaką mamy porę dnia?
Anette Du'Monteau:
Było dość słoneczne popołudnie. Ochronę przed nadmiernym ciepłem zapewniał chłodny wiosenny wiatr. Na niebie było parę chmurek, ale raczej nie wyglądały jakby miało zacząć padać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej