Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"
Gunses:
//Tzaro
Przed jaskinią płonie ognisko. Jaskinia zresztą jaskinią wielką nie było. Ot większe zagłębienie w skale. Przy ognisku siedziały dwa Gobliny, ogryzając kawałki mięsa. Trzeci krążył wokół ewidentnie pilnując obozowiska.
3x Goblin Tyreński
Mogul:
-Haa, lecimy na arenkę. Pięści czy z użyciem broni?
Axel Ontero:
Wreszcie walka! W środku cały aż się paliłem do walki. Cieszyłem się, że w końcu nadarzyła mi się okazja. Postanowiłem rozegrać to nieco ciszej, przy użyciu strategii i rozumu, a nie miecza i brutalnej siły. Obserwując gobliny zauważyłem, że jeden z nich pilnuje obozowiska, a dwaj się obżerają. Postanowiłem wykorzystać swoje runy. Jedną własną, a drugą zapożyczoną od Gunsesa. Wyjąłem runę ognia.
-Heshar- powiedziałem cicho pod nosem, nad runą uformowała się mała ognista strzałka. Przy pomocy telekinezy cisnąłem nią w patrolującego goblina. Nie wyrządziło to wiele szkód lecz na pewno go to zaskoczyło. Gdy się otrząsnął, cała trójka rzuciła się na mnie wymachując toporami. Jednego z nich odepchnąłem telekinezą na niewielką odległość, lecz pozostała dwójka nadal była w ruchu. Jeden z nich zamachnął się na mnie toporem, nie byłem przyodziany w kolczugę, lecz w zwykły kubrak - dość lekki, więc bez problemu uniknąłem ataku przetaczając się po ziemi na bok. Dobyłem miecza, i zacząłem biec na przeciwnika, którego wcześniej potraktowałem telekinezą. Akurat się podnosił, lecz nie zdążył - przebiłem go mieczem. Pozostało jeszcze dwóch. Nie zdążyłbym wyciągnąć runy wody, więc musiałem bronić się mieczem przed atakami. Atakowali na przemian. Uzbrojeni w topory mieli lekką przewagę. Jeden zaatakował z góry, trzymając topór oburącz. Wystarczył mi ułamek sekundy, żeby wbić mu miecz w korpus. W czasie gdy mój miecz tkwił jeszcze w ciele goblina, jego towarzysz nie zamierzał odpuścić. Zamachnął się mocno, ale ja zdążyłem odepchnąć go telekinezą. Przewrócił się. Podszedłem do niego i odciąłem mu łeb. Postanowiłem dla pewności jeszcze pozbawić łbów jego braciom. Po kilku cięciach było już po wszystkim. Postanowiłem, że wezmę to po co tu przyszedłem. Wyciągnąłem z zaciśniętej ręki goblina topór i udałem się z powrotem do obozu. Znalazłem mężczyznę i rzuciłem przed jego osobę, zdobyte wcześniej trofeum.
-I co może być? powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Gunses:
//Mogul
- Chyba najpierw spróbowałbym na miecze. Masz pewnie niezłą krzepę, w końcu jesteś Orkiem, wolę więc najpierw sprawdzić Cię w pojedynku na żelazo! - kiedy do Ciebie mówił zdążyliście dojść do areny.
//Tzaro...
//Znowu popełniłem błąd, ten sam co w przypadku zadania Dioma i Anva. Nie podałem statystyk broni i zbroi przeciwnika.
//1.
--- Cytuj ----Heshar- powiedziałem cicho pod nosem, nad runą uformowała się mała ognista strzałka.
--- Koniec cytatu ---
Runa Ognia to runa która wywołuje zaklęcie Kuli Ognia. Jest znacznie mocniejsze, niż zaklęcie Ognistej strzały które jest w różdżkach.
//2.
--- Cytuj ----Heshar- powiedziałem cicho pod nosem, nad runą uformowała się mała ognista strzałka.
--- Koniec cytatu ---
Czar wyzwolony z runy pojawia się w przeciwnej dłoni.
//3.
--- Cytuj ---Jednego z nich odepchnąłem telekinezą na niewielką odległość,
--- Koniec cytatu ---
W tym wypadku wypadałoby się zastanowić czy stałeś wystarczająco blisko, ale uznajmy, że tak było.
//4.
--- Cytuj ---Dobyłem miecza, i zacząłem biec na przeciwnika, którego wcześniej potraktowałem telekinezą. Akurat się podnosił, lecz nie zdążył - przebiłem go mieczem
--- Koniec cytatu ---
Informacja w opisie potwora, że ma lekką budowę ciała, przez co jest zwinny. Osobnik taki podniósł by się dużo szybciej niż dajmy na to człowiek.
//5.
--- Cytuj ---Dobyłem miecza, i zacząłem biec na przeciwnika, którego wcześniej potraktowałem telekinezą. Akurat się podnosił, lecz nie zdążył - przebiłem go mieczem
--- Koniec cytatu ---
Ciało to nie tkanina czy papier. Zresztą nawet bez podanych moich statystyk należało by uwzględnić jakąś ochronę ciała przeciwnika.
//6.
--- Cytuj ---Dobyłem miecza, i zacząłem biec na przeciwnika, którego wcześniej potraktowałem telekinezą. Akurat się podnosił, lecz nie zdążył - przebiłem go mieczem
--- Koniec cytatu ---
Brak podania miejsca zranienia Goblina.
//7.
--- Cytuj ---Jeden zaatakował z góry, trzymając topór oburącz. Wystarczył mi ułamek sekundy, żeby wbić mu miecz w korpus. W czasie gdy mój miecz tkwił jeszcze w ciele goblina, jego towarzysz nie zamierzał odpuścić.
--- Koniec cytatu ---
Udało Ci się naprzeć na miecz, z sykiem przebił zbroję Goblina i go zranił. ÂŚmiertelnie, ale nie od razu. Trzymany w górze topór spadł na Ciebie. Jako, że byłeś blisko ostrze ominęło Cię, jednak trzon topora spadł Ci na ramię druzgocząc mostek. Ból i ciężar podciął Ci nogi.
//8.
--- Cytuj ---Zamachnął się mocno, ale ja zdążyłem odepchnąć go telekinezą. Przewrócił się. Podszedłem do niego i odciąłem mu łeb.
--- Koniec cytatu ---
To już w ogóle wesołą twórczość. Ewidentnie brak chęci pomyślenia, wolałeś po łepkach zakończyć walkę, co skończyło się dla Ciebie obrażeniami wyżej wymienionymi (pkt. 7). Jeśli Ci się nie chciało pisać dalej, albo nie miałeś czasu trzeba było walczyć na raty.
//9.
--- Cytuj ---Zamachnął się mocno, ale ja zdążyłem odepchnąć go telekinezą. Przewrócił się. Podszedłem do niego i odciąłem mu łeb.
--- Koniec cytatu ---
Wg Ciebie Goblin leży sobie plackiem, czeka aż podejdziesz i kilkoma mocnymi uderzeniami odrąbiesz mu głowę? Akcja anulowana.
Co mamy na prawdę:
Pierwszy Goblin nie żyje, obrażenia nie pozwalały mu się podnieść, został przeszyty Twoim mieczem, kiedy 'leżał' na ziemi. Drugi dostał podobne obrażenia. Krew uchodzi z niego szybko, ból sparaliżował ręce, jego topór spadając Ci na ramię połamał Ci obojczyk i dość dotkliwie uszkodził ramię. (wybór która strona poniosła obrażanie zostawiam Tobie). Goblin upadł na kolana, trzymając się za rozcięty brzuch. Trzeciego zdążyłeś potraktować Telekinezą, siła umysłu zadziałała jak taran i rzuciła Goblina w ognisko. Po kilkunastu sekundach szamocząc się w żarze udało mu się uciec, jednak otrzymał groźne poparzenia.
Mogul:
Gdy już doszli do areny Mogul uśmiechnął się do Sargona. Poczekał na Bustera i sam wyciągnął swoją broń. Przymrużył oczy na sekundę. Już niedługo słodka adrenalina rozejdzie się po moim ciele. Czekał z wytęsknieniem na tą chwilę. Cel podróży był teraz nie ważny, liczyła się walka. Już teraz szanował swojego rywala. Rzadko kto nie boi się skonfrontować z orkiem. Ale w sumie nie miał się czego bać. To była przecież przyjacielska walka. Chociaż z drugiej strony dawno nie sparował z innymi ludźmi, mógł zapomnieć się i zrobić krzywdę swojemu rywalowi. Jednak to teraz orka nie obchodziło. Liczyła się walka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej