Wszyscy chwycili się za ręce. Król Błaznów zaczął wymawiać nieznane wam słowa. Układał je lekko pod dziwną melodykę, pod pieśń której nie znaliście i której znać nie mogliście. Nagle niewiadomo skąd przedostał się tu wiatr, silny powiew wiatru. A może to efekt zaklęcia? Wymalowany na podłodze pentagram rozświetlił się na fioletowo, a opisany na nim okrąg i dziwne znaki magiczne na czerwono. Sala rozbłysła światłem z przedmiotu ułożonego w rusztowaniu, usłyszeliście na zewnątrz burzę. grom, jeden po drugim. Trzaskające pioruny. A w waszej sali wiał wiatr. To była Magia. Rytuał dobiegał końca. Mistrz Ceremonii złączył ręce i zacisnął na przedmiocie. Fala energii eksplodowała, uderzyła w cały krąg. Przewrócilibyście się, gdyby nie złączone w uścisku ręce. Gęska mgła, która wylewała się na podłogę niby opadający wodospad rtęci zaczęła wracać do góry aż zniknęła. Domyśliliście się, że wniknęła w przedmiot. ÂŚwiatło na ścianach nie było już rozbiegane. Było stabilne, stałe. Mistrz Ceremonii podjął czarne płótno, szczelnie owinął w nie przedmiot wyjęty z rusztowania. Podał Frudowi. Ten poszedł do wielkiej i kamiennej skrzyni. Włożył tam przedmiot w niszę wypełnioną skórami i futrem. Zatrzasnął wieko, a natychmiast kamienne bolce zablokowały pokrywę. Rytuał się skończył. Wszyscy zaczęli wstawać. Król Błaznów odwrócił się do was. Spojrzał na was.
- Witajcie. Wybaczcie, że nie miałem dla was czasu. Od dawna zwlekałem z tym rytuałem. Dzisiejsza noc była najlepszą w ciągu ostatniego miesiąca. Księżyc w pełni. Cały świat przepełniony jest Magią. Miło mi was powitać. Słyszałem o waszych czynach. To dzięki wam Mateo i Sargo mogli dokończyć rusztowanie i magiczny eliksir. Chyba wymaga to nagrody? Chodźcie za mną - rzekł i zaprowadził was do innych komnat. Tam było dużo zmyślnych mebli. Głównie foteli, leżanek, pulpitów i wielkich półek na księgi.
- Usiądźcie... - rzekł do was