Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Atusel
Iddeous:
- Dziękujemy za miły interes.- Iddeous ukłonił się Lukrecji.- Pomogliśmy już wielu członkom waszego bractwa. Teraz chcielibyśmy udać się do Waszego Mistrza Ceremonii. Kto może nam wskazać jego miejsce przebywania?- spytał Iddeous. Ta misja lekko się mu dłużyła, ale była bardzo wciągająca. - Chyba moja najlepsza misja do tej pory. Szkoda, że mnie nie było na wyprawie do Wyrębów. Ale cóż, mamy jeszcze jedno zadanie do wykonania..- rozmyślał żołnierz. Chciał już skończyć tą misję, ale na pewno nie nudziła mu się ona.
Gunses:
- Nie wiem komu i w czym pomogliście. Nie ja decyduję o tym, kto może spotkać się z Mistrzem - kiedy to mówił zakrakał doniośle kruk siedzący na beczce z wodą nie dalej jak 2 metry od was. Dziwiło was, że zwierze nie boi się ludzi
- Frud! - powiedział Lukrecja. W tej chwili kruk zeskoczył z beczki i zaczął się przekształcać w człowieka. Po kilku sekundach kilka kroków od was stał znany nam żebrak spod fontanny
- Mistrz Ceremonii chce was widzieć. Przyjdźcie wieczorem na przystań.
Iddeous:
Iddeous wraz z Animsem po otrzymaniu informacji od Fruda-kruka ruszyli wieczorem na przystań, tam gdzie znaleźli Quasimoda. To był prawdopodobnie ostatni ich etap, a może jeszcze coś będzie do zrobienia.. -- Musimy zaczekać teraz na tego króla błaznów. Poczekajmy na koniach.. Stali i czekali...
Gunses:
--- Cytat: Iddeous w 10 Czerwiec 2012, 12:36:37 ---Długo się już męczymy z tym, moje zadania w szwadronie były znacznie krótsze, zajmowały około tygodnia..
--- Koniec cytatu ---
//Nieee! To, że od rozpoczęcia zadania do obecnego dnia minęło tyle czasu to nie jest tak, że w grze minęło tyle czasu. Byliście u kilku ludzi, idąc tokiem waszego rozumowania, po mieście kluczyliście kilkanaście dni. Fabularnie podczas tego zadania minął dzień. Spotkanie w karczmie, wyjście do Fruda, odzyskanie kozy, udanie się do kostnicy itp. Przecież fabularnie nie odzyskiwaliście kozy przez kilka dni, bo wtedy byłoby to jakieś zwolnienie czasu ;/
//Fabularnie minął jeden dzień. Przecież nigdzie nikt nie pisał, że minął dzień, czy nastała noc. Caaały czas graliście w tym jednym dniu.
//Rozumiecie, czy tłumaczyć jaśniej?
Podeszła do was wasza znajoma. Cati. Pierwsza z tych, których poznaliście.
- Witajcie. W naszym Kręgu aż huczy od tego coście dla nas zrobili. Chodźcie za mną.
Iddeous:
:// łoo. spoko spoko.. Pomyliłem się, ale nie krzycz tak. Zmienię post, ale to była taka aluzja do dłużenia się wyprawy :P Nie chciałem źle, po prostu moje rozkojarzenie.
- o, witaj. Doprawdy tak o nas głośno?- spytał Iddeous. Postanowił wraz z Animsem podjechać do najbliższej stajni i zostawić tam konie. Wrócili do Cati pieszo i poszli za nią. Prawdopodobnie prowadziła ich do króla Błaznów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej