Rączka podniósł dokumenty. Czytał każdy z nich. Jego wyraz twarzy twardniał a każdą chwilą. Po kilku minutach odłożył papiery. Pomilczał przez chwilę, po czym zawołał
- Borin, Jorin! - po niespełna 10 sekundach do chaty Rączki weszło dwóch osiłków. Widocznie byli ochroną Rączki i to na tyle dobrą, że nie rzucali się w oczy przy wejściu do chaty.
- Mirus odpierdala maniany. Skumał się z piratami i zaczął dla nich podprowadzać z Magazynu artefakty. A takich rzeczy się nie robi! Zróbcie z nim porządek - powiedział. Bandyci nawet nic nie powiedzieli. Po prostu wyszli z chaty. Wiedzieli co mają robić. Rączka usiadł na chwilę.
- Nieźle się spisałeś. Udowodniłeś swoją lojalność wobec obozu. W dodatku podczas Twojej nieobecności pogadałem z ludźmi. Wilk mówił i Moris mówili, że pomogłeś im w sprawie wilków. To bardzo ważne. Obrona naszego obozu do rzecz priorytetowa. Dzięki Tobie też Moris uniknie konsekwencji swoich czynów. To szlachetne, że mu pomogłeś, a ja to cenię. No i wykryłeś przecieki z Magazynu i kto za nimi stoi. A to bardzo ułatwi mi pracę. Jutro z rana pójdę do Serja i powiem mu o Tobie kilka dobrych słów. Sądzę, że niedługo będzie chciał zobaczyć u siebie Twoją gębę. Nieźle... Dzięki jeszcze raz, należy Ci się odpoczynek.