Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kruk pośród Wron
Hagmar:
//To jest elf, pomyliłem się. Zara edytne.
Wielu go szuka, acz niewielu je odnajduje. Brakuje nam świętych wojowników. Opowiedz mi o sobie.
--- Cytuj ---Korin, kapłan ognia
Wyposażony w:
Nazwa odzienia: Szata
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: szata
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyta z 100 sztuk Gelrothu, chroni maga przed odpryskami jego własnych zaklęć.
Ponadto zatrzymuje naturalną temperaturę ciała niezależnie od temperatury otoczenia.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Magia:
Naurangol
I Stopień Wtajemniczenia:
- Ognista Strzała
- Ognista Aura
- Lekkie Leczenie
II Stopień Wtajemniczenia:
- Kula Ognia
- ÂŚrednie Leczenie
Atrybuty wyuczane
+ Projekcja Astralna
+ Koncentracja
+ Medytacja
+ Teleportacja
+ Alchemia
+ Telekineza
Dziecię Nalasa
Dziecię lasu
Sokole oko
Potencjał magiczny
--- Koniec cytatu ---
Adaś:
Usłyszawszy prośbę o moją historię trochę mnie zaskoczyło. No w sumie mogłem się tego spodziewać. Zrobiłem smutną minkę o taką: ;[ i zacząłem opowiadać, oczywiście kompletne bzdury:
-Kiedy miałem 14 lat, zmarł mi ojciec. Był to dla mnie okropny cios, a jeszcze gorszy dla matki. Tak podupadła na duchu, że rok później zmarła. Nie wiedząc co robić zabrałem się z okoliczną grupą bandycką, zostawiająć rodzeństwo z sąsiadką. Chyba ta grupa się zwała Szczurami. No ale mniejsza o to, podróżowałem z nimi, grabiłem, mordowałem, i tak dalej. Po latrach zacząłem źle sypiać, miewać koszmary z twarzami osób które skrzywdziłem. Przez to wpadłem w alkoholizm. Zatapiałem się codziennie w wódce. Bandyci mnie zostawili, gdyż nie byłem im przydatny, bo non stop na bani chodziłem. Pewnego dnia dotarło do mnie że tak dłużej być nie może. Odzyskałem swój miecz, i ruszyłem w świat. Kiedy tutaj dotarłem, oraz się o was dowiedziałem, dotarło do mnie że tutaj doznam jak to sam pięknie ująłeś, oświecenia. Mam także nadzieję, że choć trochę po przez służbę u was odkupię swe grzechy. -Po tych słowach zawiesiłem głowę, ze smutną miną. Oraz zapadłem w milczenie.
Hagmar:
Ciekawa historia, acz wiele takich słyszałem. Kapłan wstał i podszedł do okna. Słyszałeś o Aragornie Tacticusie?
Adaś:
Nie podobało mi się to. Coś czułem że kapłan nie bardzo mi wierzył, a do tego zadał trudne pytanie. A samą czarną mendę. Nie miałem innego wyboru, zacząłem do niego cichutko podchodzić, rozkładając ciężar ciała na całe stopy. Tak jak mnie trener uczył. Obuwie mi bardzo przy tym pomogło, gdyż było wykonane z miękkiej skóry. A co za tym szło kroki dzięki temu były bardzo ciche. Równocześnie odpowiadałem mu na pytanie, odpowiednio stymulując głosem:
-Trudno go nie znać. Na trakcie wiele się słysz o jego przygodach, oraz wyczynach. Choć jeśli chodzi o moje skromne zdanie, jest to zwykły zadufany w sobie szlachcic, co z pieniędzmi nie ma co robić...
W tym momencie urwałem, byłem na tyle blisko że zdołałem dorwać się do kapłana. Szybkim ruchem prawej ręki chwyciłem go za usta, a natomiast pod lewą wynurzyło się ukryte ostrze. Które w momencie przebiło kark przeciwnika. Było można powiedzieć po walce, która trwała ułamki sekund. Osunąłem powoli zwłoki na ziemię, wciągnąłem pod biurko, po czym zacząłem przeszukiwać dokumenty, leżące na biurku w poszukiwaniu czegoś ważnego...
Hagmar:
Znalazłeś masę dokumentów i map, nazwiska, kontakty, miejsca... istna kopalnia informacji. Ktoś zaczął pukać do drzwi...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej