Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Anv:
Miejsce dla nas dwóch także się znalazło. Wymęczeni wieczorną biesiadą, wylądowaliśmy w jednej z chat, użyczonej przez życzliwego obozowicza. Nastepnego dnia, gdy jeszcze słońce nie do końca zebrało w sobie dostateczną ilość siły, by dźwignąć swój zlocisty kapelusz choć trochę ponad horyzont, my wstaliśmy i rusyzliśmy przez obóz. Odwiązaliśmy nasze konie i cicho wymknęliśmy się, zostawiając nowych kumpli za plecami, śpiących, pewnie przyprawionych o ból głowy, z racji wczorajszych dawek trunkow wspomaganych. W moim przypadku, z lekkim rozrzewnieniem. Spotkani tam ludzie byli bardzo sympatyczni, gościnni i w sumie... przyjacielscy. Wiedziałem jednak, że mój łówny cel był inny. Zależy jeszcze kto więcej zapłaci, ale to kwestia poboczna. A tych ludzi z pewnością jeszcze zdążę spotkać. Po kilku dniach jazdy dotarliśmy do domów.
//: Jak dla mnie wyprawa świetna, całkowicie inna od tych ktore zazwyczaj wykonywaliśmy ostatnio. Czasem musiałem zastanowić się nad niektórymi decyzjami. Fajny wątek mocno nawiązujący do NO, do którgo mam sentyment szczególny. Dyum chyba też, mam nadzieję że załapie co mam na myśli :) Jedynie przy spotkaniu Dona, obawiałem się, że gdy zleci nam następną misję, ten cały quest zacznie być nużący. Ale jednak to będzie ciąg dalszy. Ok. Poza tym Guciu.. Poprowadzileś już tyle zadań, że warsztat maż konkretny. Podobnie jak i ja całe multum zdążyłem takich wykonać. Czysta przyjemność.
Może faktycznie jedynie ci bandyci byli za mało bandyccy. Ale z drugiej strony, w NO raczej też zbyt wielu ludzi nie chciało nas wkopać po szyję w ziemię. Co nie zmienia faktu, że odniosłem wrażenie, że łatwo nas przyjęli i nam zaufali, dopuszczajac do swojego szefa. Choć to także tak musiało być, bo i na tym zadanie polegało.
Eric:
Diomedes zabierał się do powrotu z pewną ociężałością. W obozie spędził kilka miłych chwil i chętnie przedłużyłby tutejszy swój pobyt. Obowiązki jednak stawiały go w jasnej sytuacji, nie miał innego wyboru jak w milczeniu ruszyć za swym kuzynem i uchować jedynie nadzieję, że kiedyś spotka się z tymi ludźmi w bardziej sprzyjających okolicznościach, nie będąc odgórnie zmuszonym do przeszpiegów.
:// Nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod Anvem. Poprowadziłeś to całkiem nieźle, pomijając fakty, że większość postaci jakie spotkaliśmy (Muril, Ian, Don) wręcz nierealnie szybko mogły nam całkowicie zaufać. Rozumiem, że zostało to uczynione na potrzeby rozgrywki (myślę, że i to lepiej, bo grało się płynnie), ale pozostawia mimo wszystko pewien niedosyt i poczucie, że coś jest nie tak. Poza tym - było bardzo klimatycznie. Jedynym minusem jest fakt, żeśmy nie pochędożyli (a byłoby do kompletu! Chlanie, łbów ucinanie i... no właśnie :) ).
A z tym sentymentem to oczywiście, że łapię, co masz na myśli, Anv.
Gunses:
Wyjechaliście z obozu. Wyjechaliście jako druhowie mężczyzn mieszkających w tej jaskini, jako ich kompani.
I chociaż dla świata, dla ludzi z miasta do którego dotarliście, byliście zwykłymi bandytami, to tam zaczynał się inny świat. Całkiem inny...
ZADANIE ZAKOĂCZONE!
Podsumowanie:
Diomedes wraz z Faustem udali się do karczmy "U Baby Jagi", gdzie wdali się w konszachty z miejscowym bandytą, szpiegiem bandyckiej szajki, który mógł pomóc im w zebraniu interesujących ich informacji, czyli co się stało w Wyrębach. Udając chętnych do wstąpienia w ich szeregi zostali doprowadzeni do dużego bandyckiego obozu mieszczącego się w skalnej jamie. Tam aby się czegoś dowiedzieć musieli porozmawiać z szefem obozu - Donem. Aby się z nim zobaczyć musieli przysłużyć się obozowi wypełniając kilka poleceń jego mieszkańców. Mając kilka głosów poparcia po swojej stronie, Ian Vion - prawa ręka Dona w obozie, przepuścił ich do Dona. Tam też po krótkiej rozmowie dowiedzieli się oni, że za sprawę Wyrębów odpowiedzialni są ludzie o mianach: Pisarz, Malarz i Rzeźbiarz. Ludność Wyrębów została porwana i przeniesiona magicznym teleportem w inne miejsce. Ludzie zostali zagonieni do kopalń i wykopalisk, gdzie wykopują starożytne artefakty dla Bandytów, aby Ci mogli je sprzedawać poprzez Grega czy Alchemika Malarzowi. Co więcej, wiadomym jest, że z Pisarzem, Malarzem, Rzeźbiarzem i Alchemikiem sprzymierzyli się piraci. Don wykorzystując to, że Diom i Faust są nowi w obozie chce ich wysłać na przeszpiegi do Grega.
Nagrody:
20 grzywien za pomoc w odzyskaniu skrzyneczki, 15 grzywien za wykonanie zadania od Hakso, po 20 za każde zadanie (5*20=100g), 0-50 za wykonanie wszystkich dostępnych zadań, co daje 185 grzywien.
Nagrody rozdzielacie sami między sobą.
Talenty:
Talenty za wykonane zadanie rozdam wam na dniach. Czekajcie na mój post.
Isentor:
//Jeśli gracze rozdzielają nagrody między sobą to niech opiszą to w postach na wyprawie. ÂŻeby było jasne ile kto wziął.
Anv:
Kase podzielimy po pół. Diom juz wcześnie na wyprawie o tym wspominał. Chyba, że może ma inne zdanie teraz? W sumie on latał z rzeczami Hakso, więc żeby 5 nie dzielić to niech on weźmie, czyli proponuję: ja - 140 Diom - 145.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej