Uśmiech elfki schodził z jej twarzy bardzo powoli i jak najbardziej naturalnie. W końcu była Celią Vifon w chwili obecnej, mimo że Francuz to negował. Kłócić się nie miała zamiaru i utrzymywać przy byciu Oczko, ale pirat nie musiał wiedzieć, że ma przed sobą nie tyle członkinię Kruków co tchórzliwą dziewuszkę. Zgrywanie dość hardej panny Vifon wydawało się Nessie najbezpieczniejszą z opcji, o czym świadczyły uśmieszki i nieprzyjemne miny piratów, którzy gdyby Tinuviel pokazała swoją prawdziwą naturę, staliby się jeszcze mniej przyjaźni.
- Pytałeś o Wyręby? - zwróciła się do Corteza. - Idiota. Historyjka na twoje piosenki czy bajeczki mogła kosztować cię język lub życie- syknęła. Postanowiła utrzymywać, że mężczyzny nie znała wcześniej. Uznała, że tak lepiej. Może piraci przestraszyliby się, gdyby dotarła ich wieść, że siedzi przed nimi para Kruków? W końcu bajkopisarza czy tam barda i "pannę kręcącą się tam gdzie nie trzeba" łatwiej jest zastraszyć i zmusić do współpracy, a następnie milczenia niż parę, która należy do jednej organizacji.
- Magii? Co za magia sprawia, że znika cała wioska w przeciągu kilku ledwie godzin? Z tego, co wiem, ludzi łapać mogą inni ludzie w mało przyjemny sposób - skomentowała, choć możliwość użycia czarów wydałą jej się jak najbardziej prawdopodobna. Dziecko nie zostawi swojego misia, prawda panno Tinuviel? - Co to za wykopaliska, czego konkretnie szukacie i kim na bogów jest Pisarz i Alchemik? - Jak zadawać pytania to zadawać. Nawet gradem dziada zasypać! - No i niech kolega opuści kuszę. Ten tutaj - skinęła na Severusa - mieczem macha o tyle o ile, a ja i tak was nie pokonam bom łuczniczka.