Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
Potok słów wojaka dosłownie zalał uszy Ravnbloda. Lecz ten pilnie słuchał wszystkiego. Co prawda wśród tych informacji nie było nic związanego ze prawą, słuchał. Kilkukrotnie podniósł kufel do ust, aby symulować picie. I słuchał. W końcu wtrącił się w długi monolog Toraka.
- Bardzo ciekawe, ale... gdzie są położone te "Niemcy"? - zapytał o jeden ze szczegółów wypowiedzi wojownika. - I jaki lud nazywany jest Austriakami? - dodał jeszcze, świetnie udając szczerze zainteresowanie.
Gunses:
- A nie wiem dokładnie, ale takowe nazwy słyszałem i w umyśle mym zapisałem.. - rzekł po czym osunął się na podłogę i zachrapał.
Dragosani:
- Nie czujesz, kiedy rymujesz, co? - zapytał Severus do chrapiącego wojownika. Jego opowieść może i była ciekawa, ale całkowicie zmyślona. Ostatnie słowa potwierdziły to. Gdyby brał udział w tej bitwie znałby odpowiedź na te dwa proste pytania. A tak, cała historia okazała się wytworem pijackiego umysłu. Trudno, skryba Cortez nie umieści tego w książce. Dragosani rozejrzał się po sali. Pozostały dwie osoby, które mogły być potencjalnymi informatorami. Był wampir coś czuł, ze to może być kobieta grająca w karty. Lecz chciał też sprawdzić "Marynarza" jak określał w myślach mężczyznę. Gra w karty z kobietą z pewnością zajmie dłużej, niż rozmowa z nim. Po chwili wstał. Kufel i dzban z resztką piwa zostawił na stole i podszedł do człowieka w szerokich spodniach i skórzanej kurtce. Rola skryby wydawała się całkiem odpowiednia, więc chciał ciągnąć ja dalej.
- Witaj, można? - zapytał, wskazując głową na wolne krzesło.
Gunses:
- Zależy kto pyta?- odrzekł "Marynarz"
Dragosani:
- Cortez - przedstawił się Dragosani. - Ramuel Cortez. Pochodzę z Efehidon i, można rzec, jestem skrybą. Poszukuję opowieści i historii wszelakich, do książki, którą piszę - wyjaśnił człowiekowi o marynarskich butach. Uśmiechnął się lekko. - Pomógłby mi pan w tym, panie...? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej