Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
- Zejdź mi z oczu pisarczyku. A i uszy wytężaj dobrze. Już niedługo nadejdą z morza wieści o szubrawcy Francuzie i jego załodze, to możesz mi wierzyć, będziesz miał o czym pisać...
Dragosani:
- Masz na myśli to morze, które jest pokryte zabójczą mgłą? - zapytał Dragosani, podejrzewając, że marynarz sobie kpi. I była to już druga osoba, która używała dziwnych nazw. Szubrawca Francuz... Co jeszcze? Bankier ÂŻyd? nie chciał jednak naciskać za bardzo mężczyzny w skórzanej kurtce, gdyż ten mógłby uznać za stosowne użycie rękoczynów. - Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? - dopytał. - Tak abym wiedział na co uwagę zwracać...
Gunses:
- Tak to morze. Cóż z tego, że na niej jakiś obłoczek pary się unosi? Są osoby, które mogę w każdej chwili to przełamać, a wtenczas witaj wielka wodo! - rzekł a jego usta mimowolnie wygięły się w uśmiechu, widać było, że niektóre zęby są złote - Słuchaj o tym co będzie niósł morski wiatr, o tym co się będzie działo pod czarną banderą...
Dragosani:
- Więc miejmy nadzieję, że te osoby pospiesza się. ÂŻal, aby łajby stały w portach, zamiast mknąć pomiędzy falami... - odparł Dragosani. W sumie nawet lubił morskie podróże i szczerze żałował, że obecnie są one dość utrudnione. Jego dobre serduszko współczuło także, takim jak ten tutaj, wilkom morskim, którzy istnieli tylko dla morza. Jakiś ciężki ich musiał być teraz żywot. - Pamiętam, jak jeszcze przed nadejściem mgły i ja nie raz, nie dwa pływałem... Mało co może równać się z zapachem morskiego wiatru - teoretycznie mówił prawdę. Chciał w ten sposób, aby marynarz stał się nieco bardziej przychylny.
Gunses:
- Wolność, niezależność, walka z falami, drżenie zmęczonych mięśni, zapach morskiej bryzy, zawitanie do portu, picie, jedzenie, chędożenie, i znowu na łajbę, na walkę i napaście... - rozmarzył się mężczyzn - Więc mówisz, że żeglowałeś? Młody jesteś... A pod czyjąś banderą czy, no wiesz...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej