Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
//No i się zaczyna. Wątku nie da się rozdzielić. :) Mówiiiłem ;[
//Jako, że się rozdzieliliście wyjdzie na to, że tylko jedno trafi na osobę, która będzie mogła powiedzieć coś więcej. A szkoda...
//W karczmie spotkacie 9 osób. Karczmarz się nie liczy. Zaraz podam w losowej kolejności (ciągnę karteczki z imionami) imiona NPCtów. Każde z was wybierze 3 z 9. Jeśli w imionach wybranych przez Natalię pojawi się owa postać, to Natalia zostaje na zadaniu, Dance podziękujemy. Jeśli na odwrót, to niestety strachliwa Elfka wróci do bezpiecznego miasta. Jeśli nikt nie wylosuje tego imienia (3 imiona zostają), wtedy możecie iść razem.
//Dopuszczam, że jeżeli dobrze rozegracie akcję, nawet jeśli któreś z was wylosuje imię, to drugie zostanie na zadaniu. Ale musi być dobrze to uargumentowane :)
//Jedziemy:
- Kalis - Ubrany w skórzaną kurtkę, ma szerokie spodnie i wysokie buty zapinane na cholewy. Takie buty nosi się na okrętach. Na uchu ma kolczyki.
- Anton - Owinięty w płaszcz spod którego wystaje zbroja i duży miecz. Jego buty i spodnie noszą śladu kurzu i błota.
- Fiord - Ubrany w zbroję łączoną z futrem. Z futra wystają liście i igiełki. Widać, że przybył z lasu
- Malak - Jest ubrany na czarno, ma wąskie dłonie i długie palce a na nich krótkie rękawiczki bez palców. Przy pasie widać rękojeść sztyletu.
- Torak - Osiłek o przepitej facjacie. Nosi starą zbroję i wielki miecz dwuręczny. Patrzy dość mętnym wzrokiem
- Estan - Wąsaty dość krępy jegomość. Ma rozbiegane oczka, którymi lustruje wchodzących, a głównie ich sakiewki.
- Borys - Wygląda na drwala. Nie nosi zbroi jedynie buty, spodnie i koszulę rozpiętą na klatce piersiowej, i z jej obserwacji wygląda na drwala.
- Legia - Kobieta z grubym warkoczem opuszczonym na ramię. Ubrana w zbroję z mieczem przy boku. Twarz szpeci jej blizna.
- Savia - Gra w karty z tutejszymi. Co chwila oszukuje podrzucając karty do swej talii. Kiedy nikt nie patrzy uszczupla grających o pieniądze z ich kieszeni.
//Nessa jako kobieta losuje pierwsza.
//W karczmie zastaliście wielu przejezdnych. Metr to było miasto różnych ludzi. Różnie ubranych.
Nessa:
//: Wg wyliczanki: Anton, Fiord, Legia. I rozegramy to ładnie, by oboje zostać :]
Elfka również podeszła do lady, o którą oparła się plecami. Ignorowała obecność Severusa i stała od niego oddalona dwoma nieznanymi osobami. Jej wzrok przykuł dość postawny mężczyzna, który ewidentnie niedawno podróżował. Może akurat wie coś o Wyrębach. Następnie minęła jakiegoś złodziejaszka i szulera, a raczej "szulerkę". Nic nadzwyczajnego. Jej uwagę przykuł mężczyzna, na którego odzieniu znajdywały się liście i igiełki. Kolejny podróżnik, więc wypada się zainteresować. Rozmowa z marynarzem, pijaczyną czy drwalem nie wydawała się Nessie kusząca, ale na dłużej zatrzymała swoje spojrzenie na uzbrojonej kobiecie z pięknym warkoczem. Dopiero po chwili zrozumiała, że mogło zostać to opacznie odebrane, gdyż twarz nieznajomej szpecona była przez bliznę.
Dragosani:
// Kalis, Torak i Savia. Bo tak.
Tymczasem Severus stresował karczmarza spojrzeniem. Do tej pory nic jeszcze nie zamówił, tłumacząc to zmęczeniem i tym, że "może później". Oczywiście gospodarzowi niezbyt się to spodobało. Po chwili Ravnblod odwrócił się w stronę sali i zerknął na zebranych. Normalnie, po prostu nieco znużony wędrowny spoglądał kto jest w karczmie. Zdarza się. Jego wzrok dość szybko przykuła kobieta grającą w karty. Oszukująca na dodatek. Dołączenie do gry byłoby dobrym pretekstem do zagajenia rozmowy. Innym potencjalnym "celem" był postawny mężczyzna z mieczem. Wyglądał na wojownika, którego chwała minęła na korzyść zaglądania do kieliszka. Z takich zazwyczaj łatwo wyciągać informacje. Ostatnia osobą, którą uznał za stosowne wypytać Drago był mężczyzna noszący dość ciekawe buty. Marynarskie.
Gunses:
//Ogłoszenie wyników... Tum tum tuuuum, tum tum tum tum, tum tum tum....
Osoba która może wam coś powiedzieć została wylosowana przez Dankę.
//Dziękuję. Dalej radźcie sobie sami. Chcecie iść razem, więc teraz kombinujcie.
Dragosani:
- Hmm... - Dragosani zawarł w krótkim pomruku wszelkie przemyślenia na temat egzystencji, duchowości i struktury wszechświata. Zastanawiał się do kogo najpierw podejść. Po zastanowieniu uznał, iż zarówno kobieta jak i potencjalny marynarz mogą poczekać. Mężczyzna wyglądał jakby wynajmował tutaj pokój, więc pewnie będzie siedział. Zaś kobieta pracowała w pocie czoła i zarabiała na głupocie swoich towarzyszy w grze. Znając ludzka chciwość nieprędko skończy. Podpity wojownik zaś... cóż, mógł wylądować pod stołem. Ravnblod zauważył też po sposobie w jaki człek ów trzymał kufel, że jest on najprawdopodobniej pusty.
- Dzban piwa - powiedział w końcu do karczmarza. - I kufel - dodał, coby człowieczek nie miał wątpliwości. Gdy na ladzie znalazł się zarówno dzban jak i kufel, Ravnblod wcisnął należne trzy grzywny w brudna łapy gospodarza, po czym wziął oba naczynia i wolnym krokiem podszedł do stolika wojownika.
- Można? - zapytał, od razu się przysiadając. Postawił dzban piwa na środku stołu, kufel zaś przed sobą. - Nazywam się Ramuel Cortez i... i myślę, że mógłbyś mi pomóc, panie...? - zakończył zdanie lekkim zapytaniem.
Sakiewka:
98 g - 3 g = 95 g
//Mam nadzieję, że możemy sami ustalac takie szczegóły jak koszt piwa. Jeśli nie, to daj znać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej